Ogrodnictwo to sport niebezpieczny

W weekend uprawiałam ogrodnictwo u Kai, którą znam dzięki temu blogowi, i jest to na pierwszym miejscu listy dobrych rzeczy, które zrobił dla mnie blog („nie pytaj co blog może zrobić dla ciebie, pytaj, co ty możesz zrobić dla bloga”). Dobra, trochę przesadziłam, jak to wypada uczynić pisząc o ogrodnictwie: moje czynności ograniczyły się do wsadzenia w ziemię ziaren ogórka, cukinii, brokuła i słonecznika, oraz do odchwaszczenia, przy czym prawie każdy chwast należało mi pokazać palcem, bo oczywiście nie odróżniam chwastów od roślin pożytecznych. A nawet ich bronię
– Ale on ma KWIATEK. To mam go wyrwać?!
– Tak, wyrwać – odpowiadała stanowczo i cierpliwie Kaja.
Jak się już rozpędziłam z tym wyrywaniem, to nawet pozbyłam się sporej ilości wijącego, czepliwego i opajęczonego bluszczu. Kiedyś taki bluszcz (aczkolwiek bez pajęczyn) miałam w doniczkach i dbałam oń starannie, a tu każą bez pardonu wyrwać. Wszystko jest względne.

Niestety ogrodnictwo okazało się być sportem ekstremalnym. W pewnym momencie unosząc się zbyt żwawo z pozycji klęczącej poczułam, jak coś mi strzeliło z tyłu w okolicy kolana, i od tego czasu tamże boli. Nawet jakby coraz bardziej. Mam trochę kłopotów z chodzeniem oraz poważne z umieszczaniem się na klęczkach, co nie byłoby może aż takie problematyczne, gdyby nie fakt posiadania przeze mnie dziecka o wzroście poniżej metra. Mam nadzieję, że bolesność przejdzie sama i szybko.

10 thoughts on “Ogrodnictwo to sport niebezpieczny

  1. O querva. Odechciało mi się po tym poście kopać w ogródku (a już kupiłam takie piękne narzędzia ogrodnicze, w kwiatki).

  2. przemów temu kolanu do rozumu.
    (gdzie kolano ma rozum?…)

    w tym roku osobiście posadziłam dwie rośliny w ogrodzie i jestem z nich taaaaka dumna!

  3. Baronowa, narzędzia w kwiatki muszą być użyte. ale OSTROŻNIE 🙂

    bere, też jestem dumna z takich prac. chociaż mało zdolna w tym kierunku 🙂

  4. Sadzę pelargonie, sieję maciejke i kocią trawę – ogrodnik ze mnie jak ta lala. Mialam także warzywnik i kwietnik na balkonie, ale to w zamierzchłych czasach niemieckich.
    Kolano, cóż … 😉

  5. Lacze sie w bolu – doslownie. Po ostatnich zajeciach jogi strzelilo mi w karku i tak sobie bolalo przez dwa kolejne dni. A niby jestem gietka… Na pocieszenie moge tylko dodac, ze przeszlo. Czego i Twemu kolanu zycze.
    Ogrodnictwa zazdroszcze! Ja ciagle tylko na etapie podlewania roslin doniczkowych (szt. 8).

  6. przede wszystkim – MERCI, a poza tym – w zasadzie to mozesz sobie ten bluszcz wziac i zasadzic w doniczce u Ciebie, bys miala cos zielonego? on malo wymagajcy jest. kolano wyzdrowieje do nastepnych prac ogrodowych:)

  7. Sze, jak to kolano cóż?! to moje własne kolano i je bardzo lubię od wielu lat!
    maciejkię i kocią trawę też ongiś miałam 🙂

    Witka, to ja podziwiam skoroś adeptka jogi, raz kiedyś próbowałam i co prawda nigdy w życiu nie byłam tak rozciągnięta, ale…

    kaja, JA merci. róże sie trzymają 🙂 a moje dziecko oświadczyło wczoraj stanowczo „kaja encore” 🙂

    thernity, no nie był to mój pierwszy raz w życiu. ale prawda, że ogrodnictwo i ja nie całkiem idziemy w parze 😉

    Beata, a co sadzisz i siejesz?

  8. a ja w dalszym ciagu czekam na wiosne, mam nadzieje, ze w ten weekend sie zadomowi na stale, oby chociaz do lata.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s