Co tu zrobić?

Taka sytuacja, bynajmniej nie hipotetyczna. Jedziecie sobie rowerem uliczką jednokierunkową dość wąską, z autami po obu stronach, a tu nagle z prawej wyjeżdża śmieciara. Powoli wyjeżdża, bo trudno jest zakręcić, więc czekacie, żeby przejechała. W końcu udaje jej się jakoś wpasować między auta, ale ostatecznie rogiem zawadza o prawidłowo zaparkowany samochód, i odrywa mu zderzak oraz uszkadza przednie światło. Po czym dodaje gazu i naprawdę nie sądziłam, że śmieciara może tak szybko jechać. Samochód to stary grat, jakieś może piętnastoletnie renault. Wy jesteście, przypominam, rowerem, oraz spieszycie się po dziecko i potem dalej z dzieckiem. Czy coś robicie w takiej sytuacji i jeśli tak, to co?

12 thoughts on “Co tu zrobić?

  1. jak sie da to sie goni,jak nie,to spisuje uciekacza,dzwoni do jego firmy,a to wszystko plus kontakt do swiadka zostawia sie za wycieraczka. Moj brat z jednym kolesiem dogonili sukinsyna,skasowal i uciekal.policja,mandat,pokrycie kosztow.gnebic chamow

  2. Oj, nie wiem. Hipotetycznie na pewno zrobiłabym COŚ. A w rzeczywistości diabli wiedzą. Jak się nie ma czasu i mocy na pogoń za śmieciarą, to może chociaż wsadzić temu poszkodowanemu samochodu za wycieraczkę kartkę z opisem zdarzenia i kontaktem do siebie? Przyznam, że kiedyś wracając z uczelni takimi trochę nieciekawymi zaułkami byłam świadkiem kradzieży radia z samochodu. Huknęła pękająca szyba, koleś wsadził łapę, wyciagnął radio i wraz z kumplem sprintem zniknęli między blokami. Nawet nie zauważyłam jak wyglądali, a spieszyłam się na pociąg, więc uznawszy, że i tak nic nie pomogę, poszłam. Znieczulica, panie.

  3. spisać firmę, ew. numery rejestracyjne, numer do siebie i za wycieraczkę poszkodowanemu.

    kiedyś ja goniłam gościa, który przez kilkanaście km jechał przede mną, i ze źle zabezpieczonej przyczepy sypały mu się kamyczki, taki drobny gruz. leciało mi to na maskę, a raz pieprznął większy w szybę, który nie dość, że mnie przestraszył tak, że szarpnęłam kierownicą i zjechałam na pobocze, to zrobił mi dziurę w szybie.
    w dogodnym momencie wyprzedziłam gościa i próbowałam go zatrzymać – nic. spisałam numery, zadzwoniłam na policję – gościa złapali, malowanie auta i wymianę szyby pokryło jego OC (którego zresztą nie miał! więc miał sprawę w sądzie jeszcze…).

  4. nie wiem co bym zrobiła.
    No nie wiem.
    W sumie powinnam zostawić chociaż kartkę z danym,zapisać numer śmieciarki czy też zrobić zdjecie komórką ! szybciej !
    i czekać aż ewentualnei zainteresowany się odezwie.
    Bo jednak bardzo bym chciała by KTOŚ OBCY tak siezachował widząc nieszczęscie mojego samochodu bez wzgledu ile ma on lat…

  5. 1. telefonem zrobilabym zdjecie smieciarki
    2. zostawilabym swoje namiary za wycieraczka uszkodzonego samochodu
    3. nawet jesli to stary i nieoplacalny w naprawie wehikul, niech wlasciciel ma szanse zdecydowania co chce z tym fantem zrobic
    4. unikalabym spotkan na rowerze z ta i innymi smieciarkami 😉

  6. Podobnie jak komentującym przyszło mi do głowy zrobić zdjęcie śmieciarki komórką i zostawić kontakt do siebie za wycieraczkę, ale kiedy jadę rowerem to zwykle nie mam przy sobie kartki i długopisu, czasami też nie biorę komórki. Czy podjełabym jakieś kroki w tej konkretnej sytuacji zależałoby od tego jak bardzo się spieszyłam i stanu wizualnego samochodu. Kiedyś byłam świadkiem jak jeden babsztyl wyjeżdżając z parkingu zarysował samochód, po czym dodał gazu i oddjechał. Udało mi sie zapamiętać jej numery, a ponieważ nie mialam jak zapisać kontaktu do siebie właścicielowi zrobiłam to szminką na szybie, własciciel później miał pretensje do mnie, że nie domalowałam serduszka;)

  7. Jak poprzedniczki – zdjecie smieciary (i uszkodzen samochodu tez) komorka + kontakt do siebie.

  8. cholera, zrobienie zdjęcia oczywiście nie przyszło mi do głowy kompletnie. kartkę z krótkim opisem i namiarem na siebie zostawiłam, nikt nie oddzwonił – ale przynajmniej mam czyste sumienie.

  9. jak znam siebie, to pewnie zapamiętałabym numer śmieciarki, po dłuższej chwili namysłu dałabym sobie spokój z interwencją… no taka już niestety jestem

  10. Ja widziałam jak kierowca skosił trzy lusterka zaparkowanych na poboczu samochodów. Takim lotem koszącym jechał. Zapisałam sobie jego numer i zostawiłam namiary na siebie poszkodowanym. Odpuścili mu te lusterka, a ja miałam poczucie spełnionego obowiązku:)

  11. Oczywiście, że kartka za wycieraczką i że numer rejestracyjny. W moim świecie tak się robi.

    Kiedyś zarysowałam (5 cm) facetowi błotnik, gdy parkowałam na bardzo wąskim parkingu. Zostawiłam mu kartkę, gdzie wszystko opisałam (że mała rysa, gdzie i co. I mój numer telefonu). Nigdy nie zadzwonił, a ja miałam czyste sumienie.

    Innym razem zahaczyłam o kogoś delikatnie, jakiś żuk to był albo co. Nie miałam czasu się zatrzymać. Do dzisiaj mam z tego powodu poczucie winy.

    Z sumieniem się nie dyskutuje 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s