Ja wam pokażę, albo i nie

Mają Państwo ciekawe doświadczenia z poszukiwaniem różnych rzeczy, widzę. Pół talonu na balon wygrywa Scarbossa. Pół – bo owszem, w portfelu, gdzie jej nigdy nie wkładam, ale nawet nie z kartami, co jeszcze byłoby logiczne, jeno z banknotami i nijak nie jestem w stanie pojąć, co mną kierowało. No cóż. Martwię się poza tym o siebie poważnie, gdyż wczoraj przypadkiem zaczęłam oglądać film polski „Ja wam pokażę” i już nie przypadkiem obejrzałam go do końca. Najpierw nie mogłam zrozumieć, skąd tam się wziął Pazura, przecież to nie on grał męża w pierwszej części. Potem mi zaświtało, że to jest ten film, o który się pokłócili i ostatecznie nakręcili dwie wersje. Mam wrażenie, że to jest ta lepsza. Dobra: oczywiście scenariusza to tam nie ma, nic się nie dzieje, problem, wokół którego kręci się namiastka akcji, jest tak wydumany, że dziecko z podstawówki wymyśliłoby lepszy; ale Wolszczak, Pazurę i Kowalewskiego ogląda się całkiem przyjemnie. Nie jest to najgorszy film polski, jaki widziałam w życiu. A poza tym nie będę się dalej tłumaczyć,  mam okropny katar i leczyłam go herbatą z rumem!

21 thoughts on “Ja wam pokażę, albo i nie

  1. to chyba jednak ta herbata z rumem i świat Ci wypiękniał, bo film na trzeźwo jest absolutnie koszmarny ;))))

  2. czasem lubię takie odmóżdżacze. nawet oglądam taki jeden polski serial…ale nie przyznam się na mękach, jaki:DDD

  3. Koszmarny? Odmóżdżacz? Nie przejaskrawiacie troszeczkę?
    Dla mnie ten film ma po prostu fajny klimat i miło się go ogląda.
    Nie każdy musi być w kosmos ambitny i nie każdy musi być tak intelektualnie wyżyłowany, żeby mi mózg sponiewierać i przenicować na lewą stronę.
    Mam jednak takie wrażenie, że mieszanie z błotem wszystkiego, co nie jest absolutną światową czołówką, stało się pewnym rodzajem mody (żeby nie powiedzieć, że jest „trendy”). 🙂
    Nie jestem krytykiem filmowym, więc ma prawo mi się podobać wszystko, a jak mi się spodoba nawet najgorsza tandeta, to się tego nie będę wstydził i udawał, że jestem tego samego zdania, co wszyscy.

  4. Szyper, ja „odmóżdżaczem” nie nazywam totalnej szmiry, bo tę nazywam totalną szmirą:)
    dla mnie odmóżdżacz to film, na którym nie muszę się skupiać, ani specjalnie myśleć, ot, jak napisałeś, miłe, bez emocji.

  5. Chyba jesteś nieco niesprawiedliwy. Ja uwielbiam kino lekkie, łatwe i przyjemne ale akurat w „Ja wam pokażę” najbardziej mi się podobała Grażyna Wolszczak w pończochach i gorsecie. Reszty nie pamiętam. Za to takie „Nigdy w życiu” ze Stenką i Żmijewskim weszło do kanonu filmów na niepogodę.

  6. tuv 😉

    spt, a co w nim tak absolutnie koszmarnego? naprawdę widziałam gorsze.

    inka, nie przyznawaj, serialu nie będę oglądać 😉

    szyper, ja tam se lubię zmieszać z błotem. ale konkretnie i tylko jak zasługuje 🙂

    małgośka, ale Ty wyjątek chlubny jesteś.

    odwodnik, o „nigdy w życiu” swego czasu napisałam „jest jakieś siedemnaście razy lepszy od książki (która wcale nie była niedobra w mojej opinii)” 🙂

  7. jest po prostu wyjątkowo kiepski ( i tak – ja tez widziałam gorsze – ale tp jest jakiś argument? 😉 zgadzam sie z Odwodnik – Nigdy w życiu było o niebo lepsze. Dało się obejrzeć i nawet czasem zaśmiać albo wzruszuć. Ti nic. No nic nie pamiętam. Oprócz tego że mnie zmuliło – no i Wolszczak w gorsecie ;)))

    szyper. ja lubię kino. każde. i to nie do strawienia dla przeciętnego widza (no współczesne mongolskie pokazywane tylko na festiwalach) i to absolutnie komercyjne – i z wysokiej półki jak hollywood i z niższej jak moje ukochane lejdis. ale na boga. niech to bedzie O CZYMŚ 🙂

  8. Inka -> teraz rozumiem. 🙂

    Odwodnik -> Staram się nie być niesprawiedliwym. Przede wszystkim nikogo nie osądzam. Krytykuję tylko pewną tendencję i zachęcam do szczerego wyrażania własnych poglądów. Nie chcę nikogo urazić.

    Ds -> ja w ogóle chciałem co innego napisać, a wdałem się w film. 🙂
    Herbata z rumem smakuje najlepiej, kiedy lekko buja, ale i w domu jest całkiem niezła. 🙂
    Wracaj szybko do zdrowia!

  9. Spt -> no ale ten film był o czymś! Tylko już dokładnie nie pamiętam o czym… 😉

  10. co też herbata z rumem robi z ludzi 🙂

    A ja Cię z personalną Matyldą a nie z Lesiem porównywałam 🙂

  11. spt, tak, jest to argument, bo przymiotnik „koszmarny” się moim zdaniem nie stopniuje. jak coś jest koszmarne, to już jest na samym dnie. więc jeśli mówię, że widziałam gorsze, to tym samym ten nie może być koszmarny, cbdo.

    szyper, mnie tam mogłoby bujać i bez herbaty i bez rumu. ech.

    nielot, prawdopodobnie. ja bym go ot tak z własnej woli nie obejrzała, ale tv polonia podetknęła mi go pod oczy.

    scarbossa, OBRAŻAM się! it’s official.

  12. a „bardziej koszmarny” – to nie jest stopniowanie?

    polski miałam ostatnio – hmmm – 21 lat temu – a gramatykę – hmmm – 25 ? ;))) – ale dzwoni mi, że stopniowanie miało takie dwie odmiany – jedną z końcówką, a drugą przez bardziej, najbardziej 😉

    (ale mogę się mylic. tu są polonistki – może któraś pouczy ? 🙂

  13. Hm, Spt, wydaje mi się, że nie ochodzi o techniczną możliwość stopniowania słowa koszmarny, tylko o to, że nie można powiedzieć, że jedna rzecz jest koszmarna czy okropna, ale inna jeszcze gorsza. Osobiście jednak nie do końca się z tym zgadzam (zwłaszcza w odniesieniu do języka nieformalnego), bo dno ma wiele warstw mułu 😉 i to, że jakiś film był koszmarny, nie znaczy, że amerykański horror o ataku wielkich insektów go nie przebije…
    A żeby już było pouczenie 😛 to dodam, że jest taki termin (choć nie znam go po polsku), jak słowa i zwroty możliwe (z formalnego punktu widzenia), ale nieistniejące.

  14. zgadzam się, katar zamulił Ci jasność widzenia, film mozna obejrzeć za darmo pod warunkiem, że sie ma katar i nie chce sie mysleć

  15. „Nigdy w życiu” obejrzałam po lekturze książki i jedyne, co mnie zastanowiło, to z jaką łatwościa bohaterka wybudowała dom w polskich warunkach. Ale to pipa, efekt był naprawde fajny. A juz zwłaszcza mina Jana Frycza – eks męża z tym… „ojapierdole” gdy dom ów zobaczył. „Ja wam pokażę” widziałam na imprezie u siostry i pamiętam świetną Grażynkę Wolszczak w stringach:)
    Miłe filmy, fajnie sie je ogląda i to wszystko. Ale powiedzmy sobie szczerze, że Hollywood produkuje takich setki rocznie, a nawet gorszych o niebo i ich fenomen polega na tym, że jeszcze umieją je sprzedac w swiecie, hehe.
    Ja teraz czekam na film Marka Koterskiego „Baby są jakieś inne”.

  16. tuv, mam również na to wylane 😉

    spt, HA! chcesz się kłócić? a „bardziej optymalne” to jest poprawne stopniowanie, czy nie? gramatycznie z pewnością.

    wyspa, o to mi chodziło, dziękuję.

    Beata, ale jak zamulił? ja uczciwie napisałam, że scenariusza tam nie ma, zaś aktorzy dobrze grają. o myśleniu nie wspominałam za grosz. czy coś tu jest niejasno widziane?

    athina, o jezu, to JA na niego czekam. i się boję. kocham Koterskiego najbardziej na świecie, ale tym razem to się boję. chrystusów oczywiście widziałaś, co?

  17. ds, no to podziwiam chęć podziwiania gry aktorskiej w nudnym scenariuszu…fakt, trzeba miec talent, żeby przykuc widza do ekranu

    a co do mulenia katarem, to czasami w infekcji patrzę sie ja beznamiętnie w tv i tak na prawdę nie wiem co oglądam…:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s