Pytanie na piątek

Nie ma złych odpowiedzi, każda jest dobra, bardzo proszę nie zastanawiając się, nie czytając komentarzy i nie szukając dziury w całym opisać swoją pierwszą reakcję. Proszę sobie wyobrazić, że jesteście we własnym kraju, ojczystym lub na stałe zamieszkiwanym, i napotykacie w miejscu publicznym parę sympatycznie wyglądających obcokrajowców, którzy gadają w języku, którego nawet nie możecie zidentyfikować. Dlaczegoś musicie się z tymi obcokrajowcami porozumieć. Nie wiem dlaczego, bo ja jestem słaba z zaczepiania obcych ludzi na ulicy, ale powiedzmy, że koniecznie musicie im powiedzieć, że autobus zmienił trasę, albo coś takiego, można sobie wynaleźć własny dobry powód. Co robicie?

29 thoughts on “Pytanie na piątek

  1. Podchodzimy i mówimy: ekskjuzmi, du ju spik inglisz?
    Oni odpowiadają: jes, łi du!
    To my na to: no to skupcie się tera – AUTOBUS ZMIENIŁ TRASĘ!

  2. podchodzę i pytam czy mówią po angielsku. jeśli mówią, to sprawa załatwiona, jeśli nie – to wymagałoby działań na bieżąco? próbuję z niemieckim? zaczepiam kogoś innego na ulicy z pytaniem czy zna inny język, który umożliwi porozumienie?
    ewentualnie – jeśli do przekazania są jakieś fakty – wyciągam kartkę i piszę, np. godzinę, nazwę miasta, coś w tym stylu.

  3. zanim przeczytalam komentarze przyszedl mi do glowy dowcip o radzieckim statku zawijajacym do Hanoi i slynnym „Dierzi linu!”

    po odkryciu kart, wyszlo jak u szypra 😉

  4. zawsze mam długopis w torebce i kawalek kartki – raczej bym narysowała…po nieudanych próbach porozumienia się w innym języku

  5. Kartka i długopis. Talentu plastycznego co prawda nie mam, ale autobus chyba narysować umiem ;).

  6. próbuję we wszystkich znanych mi językach, potem buduję język kolejny na podstawach łaciny które posiadłam a na koniec zaczynam kalambury – robię brum, brum, kłade się na ziemi, strzelam sobie w łeb z palca – że niby zepsute na amen – potem nie pamietam bo przyjeżdza pogotowie i dostaję zastrzyk ;)))

  7. najpierw próbuję w znanych mi językach, własnym i obcych, jeśli to nic nie da, to „kalambury”;) albo narysowanie.

  8. Najpierw pruboje po angielsku, potem pytam sie, w jakich jezykach daja rade sie porozumiec. Jak nic nie rabotajet to dawaj na migi – kiedy tlumaczylam gluchoniememu jak dojechac gdzies autobusem, to mysle ze dalabym rade.

  9. nielot, od jakiego zaczynasz?

    szyper, bardzo dobrze.

    matri, bdb pragmatycznie.

    p. hyhyhy.

    miss, marta, szapoba, to by mi nie przyszło do głowy nigdy.

    spt, proszę cię, śmieję się tak, że do mnie też zaraz wezwą pogotowie 😉

    inka, bardzo dobrze 🙂

    futrzak, a po jakiemu pytasz o te języki?

  10. próbuję w jednym w miarę i w namiastce dwóch pozostałych;
    chociaż nie wiem, bo dzisiaj zrobiłam w sklepie coś idiotycznego i była dziwna reakcja, więc może bym po prostu uciekła?

  11. Uśmiecham się szeroko i mówię głośno „excuse me?” jezeli nie rozumieją, to „excusez-moi”. I tak dalej z dużą ilością gestów i wymachiwania rękami 🙂

  12. P.S. Moja praca była niedaleko lotniska i często spotykałam w autobusie cudzoziemców. Ponieważ kasowniki w Wawie są specyficzne to zdarzało mi się wyjąć zdezorientowanemu obcokrajowcowi bilet z ręki z uśmiechem i ze słowami „let me do this for you” skasować, po czym oddać, Ale wolałam tak, zamiast tłumaczyć. Nie wiem zresztą po jakiemu by zrozumieli.

  13. Czuję się wolna jak ptaszę, bo nie mówię w żadnym języku oprócz ojczystego. A i tego w kontaktach międzyludzkich używam sporadycznie 😀

  14. Teraz widze, ze wiekszosc z Was probuje zagajac po angielsku. Ja przyjmuje, ze kwestia znajomosci choc jednego wspolnego jezyka jest juz wyjasniona – negatywnie.

  15. Nie bawie sie w zadne „do you…?”
    Pytam jednoslownie o znane mi jezyki w tych jezykach, np. polski? English? itd..

    W przypadku braku mozliwosci porozumienia werbalnego porozumiewam sie niewerbalnie – mina, gestem, rysunkiem.

  16. Pytam czy mówią po polsku, a oni mi odpowiadają , że oczywiście, w końcu ich babcia pochodzi w Chrzanowa. We Francji (nie znam francuskiego) zdołałam znaleźć warsztat samochodowy w piątek po południu i namówić mechanika , żeby mi sprawdził koło. We wszystkich językach świata mówiłam i używałam rąk:)

  17. To, że para gada w języku, którego nie mogę zidentyfikować, nie oznacza automatycznie, że choć jedno z nich nie zna choć paru słów po angielsku… więc próbuję. Po angielsku, niemiecku, polsku, rosyjsku i machanym też się posługuję, jak każdy, kto ma ręce 🙂

  18. są ludzie którzy latami się uczą i nigdy nie skomunikują, a sa tacy co dwa słowa po łacinie i nawiążą dialog w Chinach.

    pamiętam jak musiałam w Hiszpanii wytłumaczyć dyspozytorowi na pogotowiu co się dzieje z koleżanką (miała atak hiperglikemii) a on nie mówił słowa po angielsku (wytłumaczyłam – diabetico, azucar, epilepsjon amiga, HELP!) i pamiętam jak mój mały syn po godzinie wbijania mu do glowy jak ładnie w języku obcym kupić sobie loda wrócił – popatrzył na mnie z politowaniem i powiedział – mama – i po co to się tak męczyć jak wystarczy pokazać palcem i powiedzieć PLEASE :)))

    ds. dawaj finał. czy oni mówili PO ANGIELSKU ale tak że myślałaś że to mandaryński ? 🙂

  19. W paru językach obcych potrafie sie nawet nieźle porozumieć, niestety hiszpański do nich nie nalezy :-). I po pamiętnym doświadczeniu w Ekwadorze, gdzie musiałam na migi zakupić w aptece środki przeciwbiegunkowe dla towarzysza podrózy (nie pytajcie mnie, co pokazywałam :-))), nabrałam przekonania, ze dam sobie radę w kazdej sytuacji skomplikowanej lingwistycznie :-).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s