Lektury różne

To zupełnie nie wynika z poprzedniej notki, więc dla porządku napiszę, że ja „Kroki w nieznane” oczywiście kocham i czepiam się ich wyłącznie z miłości, bo chciałabym, żeby były idealne, a nie tylko znakomite. Wyciągnęłam wczoraj tom ubiegłoroczny celem potwierdzenia, że Watts, Scalzi i Kosmatka to nie są perełki. To są diamenty, w których każde słowo jest na właściwym miejscu. Jeśli chcą Państwo wiedzieć, co we współczesnej szeroko pojętej fantastyce piszczy, to jest to najwłaściwszy almanach, do posiadania i zaczytania na amen.

To teraz dla odmiany będzie o lekturach dla normalnych ludzi, chociaż pierwsza też niszowa, acz w zupełnie inny sposób. W Polsce wygrzebałam Joanny Onoszko „Sekretne życie motyli”, czyli powieść z kluczem o wspinaczce, która została niedawno wycofana ze sprzedaży. Właściwie określenie „powieść z kluczem” jest naciągane, bo autorka zmieniła tylko imiona. Była ze znajomymi na Grenlandii: miała to być wyprawa jej życia z ludźmi, którzy jej imponowali, i którzy kręcili film o swoich niesamowitych osiągnięciach. Okazało się, że to para pozorantów. Książkę wprawdzie wycofano ze sprzedaży, ale jednocześnie sprawa została zbadana, i bohaterom odebrano nagrodę – „Jedynkę”. Musi więc w niej być jednak więcej prawdy niż naciągania. Nawet jeśli nie zna się wspinaczkowej terminologii i środowiska (ja sama znam je tylko bardzo pobieżnie), to lektura jest całkiem przyjemna. Autorka jest dziennikarką, pisze potoczyście, i udało jej się zbudować dość wiarygodne portrety psychologiczne oraz zadać kilka pytań wykraczających poza tę konkretną sytuację. Czy rzeczywiście ludzie, których „nosi” i którzy żyją „ciekawie” są bardziej wartościowi, niż ci siedzący całe życie w jednym miejscu?

Niedźwieckiego jak wiadomo, też nieźle nosi, choć nieco mniej widowiskowo. Po jego wspomnieniach nie spodziewałam się zupełnie aż takiej dawki melancholii. Ale to przesympatyczna lektura, szczególnie mnie ujęło, jak jego ojciec do młodego Marka mawiał „nie siedź tyle przy tym radiu, na chleb z tego nie będziesz miał!” Ha. Natomiast „Podróże małe i duże” duetu Mann i Materna dokładnie takie, jak się spodziewałam, chociaż mocno mnie zaskoczyło, że Mann w Stanach próbował rozmaitych prac, w tym budowlanki. Tego bym się nigdy nie domyśliła. Najbardziej mnie bawiły podpisy pod zdjęciami, i w ogóle ich wybór.

11 thoughts on “Lektury różne

  1. DS, a czytałaś Karpowicza „Balladyny i romanse”? Jeśli nie, to zamawiaj od razu. Genialne, śmieszne i prześmiewcze.

  2. ja mam wobec ‚aresztowanej’ książki uczucia jednak mieszane. z jednej strony owszem, ciekawa, nieźle napisana. i dobrze postawione pytanie o to, kto jest bardziej wartościowym człowiekiem – bo coraz więcej wokół takich, co gonią za ‚ciekawym życiem’ absolutnie bezrefleksyjnie, byle tylko mieć czym się pochwalić i zapełnić pustkę.
    z drugiej strony – to było oczywiste, że każdy jako tako zorientowany w polskim środowisku górsko-przygodowym natychmiast rozpozna bohaterów. i dla mnie ta książka niestety jest czymś na kształt prywatnego odwetu dokonanego publicznie, ubranego w formułkę ‚wszelkie podobieństwa przypadkowe’. a takich rzeczy nie lubię.
    z trzeciej strony natomiast dobrze, że wsadzono kij w mrowisko wzajemnej adoracji…

    za to Niedźwiecki zbyt krótki, zbyt krótki zdecydowanie.

  3. Gościu, mam, leży i czeka. ostrzę sobie zęby nań i mam nadzieję się nie rozczarować.

    porta celeste, mam bardzo podobne odczucia. ale sama powiedz, co byś zrobiła na miejscu Joanny? iść prosto do kapituły i donosić? no nie bardzo jednak… a to jest naprawdę zupełnie niezła książka, wykraczająca poza tu i teraz. tyle że może należało uczciwie napisać „to jest mój dziennik”, a nie zmieniać imiona bohaterom. nie wiem.

  4. wolałabym pójść i powiedzieć, jak było – albo napisać reportaż – niż chować się za fikcją, o której wszyscy wiedzą, że jest wyrównaniem osobistych rachunków z bohaterami. nawet mimo tego, że cała historia od początku budziła wątpliwości, to nie jest moim zdaniem stylowa metoda pokazywania, jak było naprawdę.
    interesowała mnie ta sprawa swego czasu, dużo o tym czytałam i przy całej sympatii mam wrażenie, że autorka strzeliła sobie tą książką w stopę – cokolwiek nowego napisze, będzie postrzegana przez pryzmat tej afery. tak samo zresztą, jak ci, których opisała.

    natomiast poza tym wszystkim jest to wciągający kawałek literatury.

  5. miałam ochotę na tę książkę; chyba byl jakiś reportaż o tym?

    no i zarówno pan Niedźwiecki, jak duet M&M czeka u mnie w kolejce! na razie do kupienia 😦

  6. ds miej litość!
    W poczekalni na merlinie mam już 127 pozycji. Skąd mam brać pieniądze??

    Już lepiej pisz o filmach. Filmy mnie nie kręcą ani trochę, a Ty przecież lubisz je tak samo jak książki 🙂

  7. porta celeste, że nie jest stylowa to się zgadzam. ale w obecnych czasach styl jest niestety mało istotny. może liczyła, że właśnie zarobi dzięki tej aferze.

    bere, kupuj, kupuj. spoko, teraz czytam Czubaszka, którego już masz 🙂

    who, ILE?!?! nie nie nie, książki znacznie bardziej. bez porównania! a „ruchome święto” Hemingwaya już masz w poczekalni albo na własność? 😉

  8. Ruchome święto czytałam wieki temu.
    Od 2003 zapisuję wszystkie książki, jakie przeczytałam i tego tam nie ma. Czyli musiało być przed 2003.

    A co? Jakieś wznowienie jest?

  9. przestaję Cię czytać, Ds! 🙂 znowu namierzylam coś, czego nie czytałam – tego Hemingwaya.

    Who – no popatrz, też tak zapisuję 🙂

  10. who, nie ma. upewniam się, że nie będziesz krzyczeć, jak będę o tym pisać 😉

    bere, nie przestawaj, już nie będę! 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s