Wakacje

Niezwykle się cieszę, że nie jestem królową angielską, bo ona z pewnością nie miewa tak fantastycznych wakacji, jakie miałam ja. Tydzień słońca idealnego, bezchmurnego nieba, śnieżku o poranku wygładzonego i zmrożonego, aż narty nie chciały na nim w ogóle hamować, więc nie hamowałam, tylko leciałam na łeb na szyję głośno piszcząc z radości, czego zdecydowanie nie wypadałoby mi robić, gdybym była królową angielską. Od tego lecenia na łeb na szyję raz nawet zderzyłam się ze snowboardzistą, i na pamiątkę mam takiego siniaka, jakiego jeszcze nigdy nie widziałam. To znaczy owszem, miałam większego na kolanie, kiedy w lecie 2005 zleciałam z roweru, ale wtedy to kolano spuchło, więc nie wiem czy to się liczy. Z utęsknieniem czekam, aż moja nowa ozdoba będzie zmieniać kolor, bo na razie jest czerwono-purpurowa, nuda. Snowboardzista natomiast był Anglikiem.

Ślicznie było. Nie licząc miejscowości Avoriaz, która dla odmiany jest przepaskudna. Potworna ilość naćkanych jeden na drugim hoteli, każdy wyglądający mniej więcej jak ul, i każdy brzydszy od drugiego. Co prawda mieszkać tam byłoby bardzo wygodnie, bo  wychodzi się z hotelu, wkłada narty i zjeżdża 50 metrów do wyciągu, ale nie zniosłabym tego otoczenia przez tydzień. Już dwie wizyty tamże to było za dużo dla mego poczucia estetyki. Okazało się poza tym, że po szwajcarskiej stronie mają mnóstwo orczyków, co mnie trochę rozczarowało, bo myślałam, że kto jak kto, ale Szwajcarzy to będą mieli jakieś wypasione wyciągi. Z podgrzewanymi siedzeniami co najmniej, chociaż w sumie nie wiem czemu tak myślałam. Jeździłam na orczyku nawet o godzinie 21, podczas „ski nocturne„, przy światłach i muzyce, a powietrze było łagodne i pachnące jak w Polsce w majowy wieczór.

A jak akurat nie jeździłam na nartach, to na przykład zwiedzałam sobie gospodarstwo rolne, gdzie mają krowy, w lecie wypasane na łąkach alpejskich, i te krowy mają cielaczki (widziałam jednodniowego cielaczka, strasznie był malutki), dają mleko, a z mleka robi się ser, który następnie trzyma się przez trzy miesiące w piwnicy w 12 stopniach, a potem serwuje turystom na podwieczorek. Oraz wędliny, konfiturę morelowo-pomarańczową, ciasto domowej roboty, kawę, wino, mleko i czekoladę. Ale ten ser! Może Państwo raczą pamiętać, że ja wcale nie jestem wielbicielką serów, ale ten ser to było coś. Dość rzec, że mając do wyboru wszystko wyżej wymienione, jadłam ser. I trochę sera na deser.

23 thoughts on “Wakacje

  1. Bardzo się cieszę, że miałaś tak udane wakacje!
    Tzn. chciałbym się bardzo cieszyć, ale niestety byłbym hipokrytą ostatnim, gdybym to powiedział, bo tak mnie zazdrość zżera, jak czytam ten cholernie sugestywny opis, że nie umiem się cieszyć. No wybacz, no.

  2. a ja tam się cieszę z tych Twoich wakacji wspaniałych, całkiem bez hipokryzji (może dlatego, że mnie narty w ogóle, nic a nic, ani trochę nie kręcą, więc nawet nie zazdroszczę, tylko tego sera troszeczkę, ociupinkę;)))

  3. Szyper, ale ja specjalnie sugestywnie opisałam również siniaka, żeby złagodzić szok. Nie pomogło?

    Inka, nie rozumiem jak narty mogą nie kręcić 🙂

    Spt, przepraszam!

    B. 🙂

  4. Zajefajne wakacje 🙂

    A Szwajcarzy rzeczywiscie maja tych orczykow od metra. Bylam w Zermatt 12 lat temu i jako snowbordzistka musialam sie niezle nabiedzic zeby skorzystac z orczyka przystosowanego – bylo nie bylo – dla narciarzy…

    Chociaz z drugiej strony, nie oni jedni – w Whistler w Kanadzie tez ostatni odcinek paru kilometrow przy wjezdzie na lodowiec Blackcomb byl z orczykiem…

  5. Mnie narty też wcale nie kręcą, ale opis jest przeuroczy. Sera bym se zjadła ponad wszelką wątpliwość, a małe cielaczki mają takie fajne, grube kolanka. Cieszę się niezmiernie, że dobrze się bawiłaś.

  6. Az nabralam ochoty na narty z powrotem, aczkolwiek nie w Szwajcarii, bo drozej i bardziej skomplikowanie.
    Mamy taki fajny pociag w piatki wieczorem z Londynu, ze kladziesz sie spac na St. Pancras, a budzisz we francuskich Alpach w sobote rano.
    I zdaje sie ze znajomi planuja zorganizowac cos razem na przyszly rok – moze sie uda.

  7. No nie, wyjechawszy na chwilę z krainy serowarów, serożerców i serofilów zachwycasz się … serami 🙂 Gratuluję udanego wakacjowania i po cichutku mam nadzieję, że moje za parę dni będą równie fajne, choć wielkomiejskie (może nawet migniesz mi gdzieś na trotuarze ? 🙂

  8. jak powiada u Joyce’a jeden z bohaterow Ulissesa – ser ulatwia trawienie wszystkiego za wyjatkiem siebie samego 🙂

  9. futrzak, tak, zawsze patrzę z podziwem na snowboardzistów, że jakoś sobie radzą. tam w ogóle było ich mało, pewnie dlatego.

    nielot, też się cieszę i tylko mi przykro, że się skończyły.

    bere, koniecznie 🙂

    GyPsi, to daj znać, może dołączę.

    mp, a nie, ja byłam we Francji, jeno na granicy, więc jeździłam po obu stronach. ale krowy były francuskie.

    p., trudno!

  10. A co robił Tomek jak Ty jeździłaś?

    Ja niestety mam zakaz jazdy na nartach z tymi płytkami w kręgosłupie. Zresztą, nawet gdybym się nie przejmowała zakazami, to kręgosłup sam o tym przypomni – wystarczy parę garbów na drodze, żebym była pewna, że żadnych wstrząsów nie chcę. Narty zostaną więc tylko wspomnieniem. 🙂

  11. Czy to możliwe, ze ja nigdy nie widziałam cielaczka???

    Nie, to niemożliwe. Możliwe, ze nie pamiętam.

    Gratuluję udanych wakacji 🙂

  12. Opis siniaka też był sugestywny, faktycznie. Czytając go zastanawiałem się jednak, czy nie prościej było tego Anglika w jakimś barze zaczepić. 😉

  13. Jesli rzeczywiście zaczną organizować, to oczywiście dam znać.
    Jeden warunek – że pamiętasz co to pipok 😉

  14. Wężon, też jeździł, a co 😉

    melissa, nie można tego nie pamiętać!

    szyper, i myślisz że w barze by mi takiego gustownego siniaka zrobił? eee…

    GyPsi, no wiesz? pi.pok. sztuk jedna. masz jakieś trudniejsze pytania może?

  15. Ds, dla kobiety to nie jest łatwe pytanie, sprawdzone 🙂
    Mnie się udało jeden casting ( nie zdając sobie sprawy, ze uczestniczę w czymkolwiek) dzieki niemu wygrać :)))

  16. Oczywiscie ze wylacznie obrazki ogladam, mialas jakiekolwiek watlpiwosci? 😉
    To ze jestes oblatana w literaturze s-f, nie implikuje pamietania pipoka – znam mase ludzi, ktorzy sa milosnikami s-f, a o pipoku nigdy nie czytali.

  17. Baronowa, mówisz, że to się sprawdza przy dowolnym pytaniu? 😉

    GyPsi, wiem – ale można jednak podejrzewać, że może być łatwiej na nie odpowiedzieć mnie niż przeciętnemu mężczyźnie nie czytającemu sf.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s