O chlebie

Wszyscy wiedzą, że Francuzi są narodem żabojadów, serojadów i winopijców. Mniej osob wie zapewne, że są również wielbicielami chleba. Dobra, francuskie le pain należałoby raczej tłumaczyć na nasze jako „bułka”, ale fakt pozostaje faktem: koszyk z bagietką w każdej restauracji dają do posiłku bezpłatnie. Dowolnego posiłku. Długo się dziwiłam, że ONI potrafią jeść bagietkę na przykład do spaghetti, teraz już przywykłam. Chleb jest podstawą wyżywienia. W szpitalu wśród porad dla kobiet karmiących na poczesnym miejscu znajdowało się „jedz chleb do każdego posiłku!”, i mówię o wieku XXI. Szkoda tylko, że prawdziwego razowca się tu nie uświadczy – w piekarniach żydowskich i rosyjskich pono bywa, ale jeszcze nie udało mi się żadnej w okolicy znaleźć, a specjalnie w tym celu do Le Marais jechać mi się nie chce. Tam ongiś widziałam na szybie zachęcający napis „pain razowy”. Boulangerie – piekarnia –  jest dla Francuza jednym z najważniejszych sklepów. Joe Dassin śpiewał romatyczną piosenkę o ślicznej boulangère, która była równie apetyczna jak jej rogaliki.

Też mam pod domem swoją boulangerie, jej wielbicielem jest od dawna mój syn – bierze mnie za rękę i tam ciągnie, właścicielka i sprzedawczyni doskonale wiedzą jak ma na imię, witają wylewnie, rozpływają się w uśmiechach i nierzadko obdarowują ciasteczkiem. Dzięki nim przekonałam się w końcu, że chleb francuski wcale nie sprowadza się do jednej nudnej bagietki. Mamy jeszcze na przykład tradition, bagietkę z odrobiną mąki razowej. Tradition aux graines, z różnymi ziarnami, bardzo lubię. Bagietkę posypaną sezamem; banette, która różni się chyba tylko kształtem – ma spiczaste końce. Viennoise, która zawiera trochę cukru i mleka, przypomina naszą chałkę. I moje ostatnie odkrycie:
– A co to jest, to w tym koszu? – zainteresowałam się pewnego dnia.
– To jest italienne, taki chleb z oliwą – odrzekła sprzedawczyni.
– Poproszę, spróbuję – zarządziłam, i chwilę później się zakochałam. Nie wiem, czy to ma faktycznie coś wspólnego z jakimś chlebem robionym we Włoszech, ale jest genialne. Ma leciutko wyczuwalną w smaku nutę oliwy, posypane jest czarnuszką, i chyba byłabym w stanie zjeść całe za jednym zamachem. Samo.

25 thoughts on “O chlebie

  1. uwielbiam pieczywo. chleb, musi być ciężki, prawdziwy, nie napompowany polepszaczami. pachnące bułki. razowy na miodzie, bez karmelu, tylko lekko ciemny od mąki.
    gdybym musiała przejść na dietę bez pieczywa, chyba bym umarła z żalu.
    w zasadzie mogłabym odżywiać się samym chlebem z masłem.
    i ewentualnie pomidorem malinowym;)

  2. spt, moja siostra też koniecznie chciała to wiedzieć. NIE WIEM.

    inka, bagietka z masłem solonym i rzodkiewką 😉

    Misica, ja też.

  3. gdzieś czytałam, że to kwestia spożywania dużej ilości sałaty i innych zielonoliściastych. Prawda to, że dużo tego jedzą ?

  4. spt, tak – dość dużo, oraz JA TEŻ jem dużo sałaty. 😉 ja myślę, że one po prostu nie jedzą tego chleba, albo niewiele. tak samo jak szczupłe Polki pierogów, chociaż mogłyby.

  5. Eeee tam, w genach maja te drobnokoscistosc i szczuplosc i tyle.
    Nie jak Jagna, co d… orzechy na lawie rozgniatala 😉

  6. DS:
    a zwrocilas uwage na to, ile i czego jedza te szczuple Francuzki?
    Chleb i wszelakie rogaliki, ciasteczka etc. sa rowniez bardzo popularne w Buenos, panaderia jest na kazdym rogu. Nie wsszyscy jednak jedza to w rownych ilosciach. Najchudsze kobiety (na ktore caly czas lypie okiem w roznych prybytkach publicznych) zwykle skubna rogalika, zjedza steka, popija winem i na tym sie ich glowny posilek konczy.
    Ja sama odkad odstawilam calkowicie grains chudne. Idzie powoli, ale chudne. Zjem troche miesa jakies warzywka na obiad, zapije winem – i jestem calkowicie syta oraz nie mam w ogole checi na nic.
    Gdybym byla we Francji mysle, ze odzywaialabym sie wylacznie pasztetami, serami, winem i ewentualnie owocami. I tez bylabym chuda jak patyk 🙂

  7. o tak, rzodkiewka i sól też. albo chleb, masło, szczypiorek i sól. albo chleb, masło, cukier. albo…
    no, po prostu – pieczywo musi być.
    (i schudłam 12 kg jedząc pieczywo, za to ograniczając słodycze oraz ilość jedzenia w ogóle. wypadałoby to teraz powtórzyć, ale coś mi się ciężko ogranicza…).

  8. Ostatnio zamiast odmawiania sobie różnych pyszności przyjęłam zasadę, że wydłużam trening o jakieś 25 minut obojętnie basen, siłownia, czy rower – na razie działa.
    Kromka chleba polana oliwą to obok prawdziwego jogurtu naturalnego z łyżeczką prawdziwego miodu nawyki śniadaniowe jakie przejełam od swojego męża i bardzo mi pasują.

  9. moze znasz ten skecz

    umieram z nerwow gdy wchodze do piekarni i mam wybrac pomiedzy „banette”, „campaillette” , „baquette à l’ancienne” i tysiacami inny rodzajow chleba 😉

  10. GyPsi, i ja się z panią zgadzam.

    futrzak, chętnie Ci pokażę moją koleżankę, Francuzkę, 100kg ze sporą górką: twierdzi, że winne są sery…

    inka, ale ile tego pieczywa jadłaś?

    Kamenari, pozazdrościć, na mnie nie działa, ja bym musiała nie jeść. prawdopodobnie niczego 😉

    p. a to nie masz swojego ulubionego, i od razu Ci dają? one uważają że ja jestem trochę dziwna bo ciągle zmieniam 😉

    batumi, na szczęście czytam to po obiedzie 😉

  11. jedną kanapkę z dwóch kromek chleba na śniadanie.
    i potem jeszcze dwa posiłki, niewielkie ilości.
    6 lat się utrzymała spadnięta waga.

  12. DS:
    ona moze sobie twierdzic. Ja jadam juz od ladnych paru miesiecy cala mase sera, tluszczow (zwierzece, z roslinnych oliwe i olej kokosowy), jaja.
    Nie jadam zadnego zarcia przetworzonego, grains i olejow roslinnych oraz zadnych „slodkosci”. I chudne…
    Ba, zmienil mi sie smak i nawyki zywieniowe, jestem syta po znacznie mniejszych porcjach.

    Warto przeczytac – w temacie jedzenia – ksiazke Gary Taubes „Good Calories, Bad Calories” albo „Wheat Belly”.

    Gdyby od „tlustego” jedzenia tak bardzo sie tylo, to innuici na swojej oryginalnej diecie (skladajacej sie prawie w calosci z miesa i tluszczow zwierzecych) juz dawno musieliby wmrzec na zawaly, mazdzyce, cukrzyce i inne otylosci. Tymczasem nic takiego nie mialo miejsca 🙂

  13. We Francji chyba lepiej przeczytać Montignac’a, nie trzeba dopasowywać przepisów 🙂

  14. Jednym z powodów, dla których francuski są chude (poza tym, że jedzą naprawdę niewiele bagietek) jest fakt, że mają posiłki o bardzo regularnych porach. Podobno to działa cuda.

    A ja bym chciała odstawić cukier. Jak odstawić cukier?

  15. inka, pięknie!

    futrzak, innuici raczej nie są najlepszym przykładem na smukłą linię. jakoś nie rzuciła mi się w oczy żadna innuicka modelka…

    GyPsi, ale tam są jakieś indeksy glikemiczne i trzeba z tabelą chodzić…

    lumpiata, wyjąć z szafki i wyrzucić na śmietnik 😉

  16. jako „szpecjalistka” od kultur Północy: inuicka! jedno N;)))
    oraz – te 6 lat minęło dwa lata temu:P i znów dieta…

  17. oraz mają całkowicie inną przemianę materii. ci Inuici. i inni północni, np. na wschodnich rubieżach Rosji. niespecjalnie dobrze trawią produkty pochodzenia roślinnego na przykład. organizmy przystosowały się do tego, co jest „pod ręką”, dlatego oni po mięsie i tłuszczu nie przytyją, bo ich organizm świetnie sobie radzi z przetwarzaniem tegoż.

  18. inka, dzięki za info, nie wiedziałam. i właśnie, kwestia przystosowania i co się z tym wiąże, genów. głównie.

  19. Kwestia genow. No to dlaczego ja zywiac sie blizej tego co inuici od kilku miesiecy chudne a nie tyje?

    A modelek nie ma co dawac za przyklad – to nie jest normalne, zeby kobieta majaca 180 cm wzrostu wazyla 55kg. Sorry. Anja Rubik wyglada, jakby uciekla tydzien temu z obozu koncentracyjnego i jak dla mnie nie jest to zaden wzor ani dobrego wygladu, ani zdrowia.

  20. Oesu, Futrzak, przeczytaj sobie rozdzial „Biochemii” Harpera o glukoneogenezie, glikogenolizie oraz jak sa polaczone z przemiana tluszczy i od razu zrozumiesz.

  21. GyPsi:
    tak wlasnie – nie rozumiem wiec co maja do tego geny inuickie oraz dlaczego jako diety odchudzajace wielu lekarzy wmawia pacjentom low-fat i high-carb.

  22. nie trafiłam jeszcze we Włoszech na taki chleb z oliwą, ale pewnie dobry by był:) tu za to tez wszędzie tylko biały chleb, dziesiatki jego rodzajów. Razowy to rzadko kiedy się zdarzy. Mi się tęskni bardzo za czarnym razowcem ze słonecznikem, ehh…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s