Hope Springs

Jak wiadomo, na Meryl Streep to ja idę w ciemno, więc i tym razem pognałam na „Hope Springs” rzuciwszy tylko przelotnie okiem na gatunek. Komedia romantyczna. No cóż, nie można mieć wszystkiego, westchnęłam, i wlepiłam oczy w ekran w oczekiwaniu. Rzecz jest o tym, że Meryl Streep jako od 31 lat żona swego męża (Tommy Lee Jones), matka dorosłych dzieci, chce odzyskać bliskość, jaka ich kiedyś łączyła, i o jakiej nie ma już od dawna mowy w tym małżeństwie. Zaciąga więc męża na terapię w Maine, i w zasadzie to cały film. Oglądamy fragmenty terapii i zalecanych ćwiczeń, w tym kilka scen mocno ryzykownych – które ratuje wyłącznie para aktorska. Dzięki nim jest to jednak i zabawne i wzruszające. I oczywiście amerykańsko polukrowane i mocno po łebkach, ale bardzo uniżone szapoba dla reżysera za podjęcie tematu i pokazanie, że nie tylko młodzi śliczni mają prawo do miłości i seksu. Nie chce mi się sprawdzać, czy wśród sponsorów filmu był jakiś terapeuta małżeński z Maine, ale nie zdziwiłoby mnie, gdyby był.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s