O języku, a jakże

Siedziałam w miejscu publicznym, syn grał ze mną w grę „1024 pytania do mamy”, przy czym liczba ta jest nader umowna i na ogół znacznie zaniżona. Odpowiadałam dziecięciu mniej lub bardziej wyczerpująco, zaś siedzący naprzeciw facet gapił się na nas, jakby właśnie zobaczył pierwsze w życiu nieopierzone dwunogi o płaskich paznokciach.
– Co to za język, którym pani mówi, rosyjski? -odezwał się w końcu dość obcesowo.
– Nie, polski – odparłam znudzona, ponieważ już wiem dzięki mojemu nauczycielowi francuskiego, dlaczego oni nie są w stanie odróżnić tych języków. Otóż dzięki akcentowi tonicznemu, należy więc im to wybaczyć.
– A nie mówi pani po francusku JAK WSZYSCY? – zapytał na to facet.
Wykazałam się umysłem nie tylko schodkowym (courtesy of Baronowa), ale wręcz brakiem umysłu, ponieważ kompletnie zabrakło mi konceptu. Tłumaczyć facetowi, że nie – nie wszyscy mówią po francusku? A nawet nie większość? Poinformować, że – o zgrozo – istnieją nawet ludzie, którzy potrafią mówić więcej niż w jednym języku? Mogłabym, ale czy on by w to uwierzył?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s