Non omnis moriar

Od czasów nastoletniej młodości durnej i chmurnej wiem, że każdy umiera w samotności. Przyjmowałam to za pewnik absolutny, jedyny i podstawowy aksjomat gatunku homo sapiens, dopóki nie okazało się, że istnieją wyjątki. Chustka do nich należała. Nie umierała w samotności. Chyba tylko tego można sobie życzyć na ostatnie chwile: być tak otoczonym wsparciem bliskich, jak była Ona. I tak świadomie, tak intensywnie żyć – aż do samego końca.

Nauczyłam się z bloga Chustki, że można mówić o sprawach najtrudniejszych. Że warto. Że moja Matka mogła mnie przygotować na swoje odejście. To nie ja nie byłam na to gotowa, tylko ona. Lecz oczywiście wybaczam Jej to, bo wiem już dużo więcej, niż wiedziałam wtedy.

Zostanie nam blog; to dużo więcej, niż zostaje po wielu. A ja kiedyś nauczę się opłukiwać mojego syna po kąpieli bez natarczywej myśli, że temu małego chłopcu Mama już nigdy nie opłucze pleców. Kiedyś. Szybciej, niż mi się teraz wydaje. Jak zwykle.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s