Reszta filmów polskich

Szwagier nie przyniósł komedii z Bangladeszu. Przyniósł…
– Polski film o czasach drugiej wojny światowej, dzielny wojak występuje sam przeciwko Złu, prawdziwy bohater polski – zaczął radośnie streszczać. Gapiłyśmy się na niego ze zgrozą.
– CO to niby ma być?! – zażądałam odpowiedzi głosem pełnym emocji.
– No Kloss! – oznajmił szwagier z dumą.
– E, to dawaj, to może być śmieszne – ucieszyłam się.
„Stawka większa niż śmierć” jednak nie do końca jest śmieszna. Najlepiej streściła ten film moja siostra, w pewnym momencie z niedowierzaniem wykrzykując, proszę wybaczyć słownictwo „i co, teraz pierdziadki będą ten beton rozwalać gołymi rękami?!”. Mniej więcej tak to wygląda. Chociaż teraz sprawdziłam daty urodzenia, i przyznaję, że ani Mikulski ani Karewicz nie wyglądają na przekroczoną 80 (Karewicz ma nawet prawie 90, chapeau bas!). Poza tym mamy długą retrospekcję, w której młodego Klossa gra Tomasz Kot, a Brunera Piotr Adamczyk. Pomysł jest niezły, i nie jestem pewna, co właściwie sprawia, że efekty komiczne tego filmu są w niezamierzonych miejscach.

Dorocińskiego zobaczyłam znowu w „Lęku wysokości”, czyli tym razem nie o wojnie – ale też niewesoło, bo o ciężkiej chorobie psychicznej. Oprócz Dorocińskiego fantastycznie zagrał tu Krzysztof Stroiński, którego nazwiska kompletnie nie kojarzę, a bynajmniej nie jest to młodzieniec. Dość przejmujący i bardzo dobrze zrobiony film, trochę zepsuty tytułową analogią, która jest strasznie naciągana i na siłę tam doczepiona, chyba tylko po to, żeby tytuł był fajny.

Z siostrą obejrzałyśmy „Ki”, którą ja bardzo chciałam zobaczyć, bo mam wielką słabość do Romy Gąsiorowskiej, a szwagier odmówił, bo już raz widział i drugi kategorycznie nie chciał. Usiłowałam z niego wydobyć odpowiedź na pytanie dlaczego, ale nie do końca mi się udało, poza tym, że tytułowa bohaterka go straszliwie denerwuje. Ki jest młodą matką, która odchodzi od ojca swego dziecka (nie bez powodów) i usiłuje sobie jakoś poukładać w życiu, a tupet ma przy tym taki, że dwadzieścia osób by obdzieliła i jeszcze by jej zostało. Rozumiem, dlaczego może denerwować; ale jednocześnie ten zabawno-gorzki film pokazuje dobitnie przynajmniej część trudów samotnego macierzyństwa, gdy nie ma się znikąd wsparcia.

Generalnie jestem usatysfakcjonowana, i niech kinematografia polska zachowuje ten wysoki poziom.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s