Parasol

We wczesnych godzinach wieczornych sąsiad mój usłyszał dzwonek do drzwi. Otworzył, a na progu stałam ja.
– Dobry wieczór, przepraszam, że przeszkadzam – zagaiłam uprzejmie. – Czy ma pan może długi parasol z zagiętą rączką – tu zademonstrowałam dla pewności, jak ma wyglądać rączka – pożyczyć na parę minut?
Sąsiad pokazał swój parasol, z rączką istotnie odpowiednio zagiętą, ale składany.
– Oj nie, to za krótki – zmartwiłam się.
Sąsiad miał na twarzy wypisany znak zapytania całkiem podobny do rączki.
– Wpadł mi za lodówkę przedłużacz – zlitowałam sie nad nim – i potrzebuję czegoś długiego i zagiętego na końcu, żeby wyciągnąć – spojrzałam błagalnie, nie dodając, że natrętnie myślę o bosaku, ponieważ nie miałam zielonego pojęcia, jak jest bosak po francusku.
– Nic takiego nie mam, ale jest u mnie kolega, zaraz pani odsuniemy lodówkę i wyjmiemy! – ucieszył się sąsiad.
Przeszli z kolegą do mnie, spojrzeli na lodówkę, zajrzeli za lodówkę, zmartwili się nieco.
– A wieszak na ubrania może pani ma? – wymyślili.
– Mam – rzekłam i udałam się po tenże. Wróciwszy po niedługiej chwili zastałam mój przedłużacz wyciągnięty zza lodówki, bez pomocy wieszaka. Uradowałam się szczerze. Dobrze mieć sąsiada. Chociaż nie wiem, czy mój sąsiad podziela tę opinię.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s