Zły imigrant, zły

W sklepie na taśmę przede mną wykładała zakupy starsza pani, ewidentnie produkty na ratatouille, aż z rozczuleniem pomyślałam, że to takie archetypowo francuskie. Rozczulenie przeszło mi jednak natychmiast, bo starsza pani patrzyła na mnie krzywo, z racji języka, jakim mówiłam do syna, i nawet coś tam pod nosem mamrotała o „russes”. Rozżaliłam się więc w duchu nad sobą, że przecież dlatego właśnie kiedyś nie chciałam przyjeżdżać do Francji, że zawsze będę tu tą gorszą imigrantką, że zawsze będą krzywo patrzeć, i że chciałabym do siebie już natychmiast. Przez dobre dziesięć sekund chciałam wracać do kraju rodzinnego, po czym przypomniało mi się, że tam przecież bytują babcie moherowe i niebabcie niemoherowe, które zarzucałyby mi niebycie prawdziwą Polką z przyczyn rozmaitych, i niekoniecznie na pierwszy rzut oka widocznych, ale stanowiących równie integralną część mojej osoby, co język. Przez chwilę nawet mnie to zmartwiło, ale potem jednak zdecydowanie pocieszyło.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s