Bez

Zakwitł bez. Z zachwytem wtykam nos w bladoszafirowe kiście, napawam się zapachem, i recytuję synowi odpowiedni fragment „Kwiatów polskich”, kolejny raz zastanawiając się nad dziwnym brakiem logiki w rachubie. Szofer otóż mai tam bzem swą taksówkę, wioząc na majówkę (na trawkie, piwko i muzykie) troje pasażerów, dwóch panów i jedną panią, zresztą kuchtę. Po czym dowiadujemy się, że wszystka trzech byli w drebiezgi pijane, co obejmuje również szofera. A co z panią? Jakoś nie wierzę, że akurat była abstynentką, więc co, nie wypadało wspomnieć o stanie pani, nawet jeśli była kuchtą? Nie wierzę, że tylko o metrum chodziło, nie Tuwimowi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s