Księga Sądu Ostatecznego

Wiem już, dlaczego wyparłam „Księgę Sądu Ostatecznego”, ponieważ przeczytałam ją ostatnio ponownie. Otóż to jest naprawdę niezła powieść, ale potwornie przygnębiająca i zaskakująco ciężka, co w zderzeniu ze zwykłym dowcipnym stylem i zmysłem obserwacji Connie Willis robi niesamowite wrażenie. Świetny jest ten pomysł wysyłania historyków w przeszłość, i bardzo ładnie zrealizowany. Tutaj mamy dopiero początek takich badań, Kivrin ma trafić do Oxfordu w 1320, tylko nic nie idzie zgodnie z planem, ani w przeszłości, ani we współczesności (czyli druga połowa wieku XXI), gdzie nagle ogłaszają kwarantannę. Mamy świetne, dowcipne opisy chaosu, co jest znakiem rozpoznawczym Willis, znakomite studium życia w średniowiecznej Anglii, i dużo śmierci, może za dużo, co nie pozwala myśleć o tej książce tylko jako o fantastycznej rozrywce. To jest rzecz o poświęceniu dla drugiego człowieka, dająca sporo do myślenia. Zasłużenie zgarnęła najważniejsze nagrody gatunkowe: Hugo, Nebulę i Locusa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s