O telewizji

Tuż przed wakacjami, na początku sierpnia, odkryłam, że nie mogę już nagrywać z tv Polonia. Zadzwoniłam do Orange, który mi dostarcza do domu internet i przy okazji również telewizję. Miła pani długo debatowała ze mną przez telefon, zrestartowała mi dekoder zdalnie (co wprawiło mnie w lekki stupor i wiele silnej woli wymagało ode mnie powstrzymanie sie od zapytania, co jeszcze może mi zrobić w moim domu zdalnie) i ostatecznie wydała werdykt, że muszę wymienić dekoder i sformatować dysk. Jestem z pokolenia, które  wie, co to jest format dysku.
– To znaczy, że ja stracę moje nagrania?  – zapytałam, spodziewając się jednak, że w dobie cloud zapewnią mnie, że zarchiwizują moje dane i nic nie przepadnie.
– No tak – przyznała pani beztrosko.
Nagrania należą do mojego osobistego pięciolatka, i pozbycie się ich ot tak bez opracowanej uprzednio strategii nie wchodziło w grę. Spróbowałam to pani wytłumaczyć, lecz jest to rzecz, którą się albo rozumie od razu, albo nie zrozumie się żadnych tłumaczeń.
– To ja podaję numer, z którym się trzeba zgłosić w celu wymiany – arbitralnie zakończyła rozmowę pani. Podziękowałam i postanowiłam się nigdzie nie zgłaszać, no bo co w końcu, kurczę blade.

Tydzień temu włączyłam telewizor, jak czasem mi się to zdarza. Dekoder powiedział, że będzie się teraz aktualizował.
– HMM – wyraziłam swoje złe przeczucia na ten temat. Przeczucia się pogorszyły, kiedy dekoder zrestartował się czwarty raz i kolejny raz powiedział to samo.
– Niech zgadnę, zaraz się dowiem, że aktualizacja się nie powiodła i muszę wymienić dekoder – zabawiłam się w proroka we własnym domu. W sumie nawet się nie dziwiłam, zrobiłabym to samo na miejscu Orange, żeby zdyscyplinować opornych klientów. Zanotowałam w myśli, że zaraz będzie trzeba wykonać do nich telefon, zastanowiłam się, jaki to właściwie jest numer, i poszłam zająć się czym innym. Po pięciu minutach w pokoju zaczęło coś gadać. Poszłam zobaczyć, ki czort. Gadał telewizor, radośnie informując mnie, że się zaktualizował, i teraz już będziemy żyć w powszechnej nowej szczęśliwości ogólnej. Menu faktycznie wyglądało zupełnie inaczej i nawet lepiej, co bynajmniej nie jest w takich przypadkach częste.
– Ha – rzekłam do telewizora. – Znaczy sformatowaliście mi ten dysk zdalnie, wy źli, źli, źli ludzie !?
Sprawdziłam,  lecz moje nagrania były na miejscu i nawet się odtwarzały. Telewizor z godnością przyjął propozycję nagrywania z Polonii. Nic nie rozumiem. Ulepszyli i nic nie popsuli? Takie cuda się przecież nie zdarzają.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s