Spryciarz z Londynu

Pamiętam, jak czytałam „Olivera Twista”, mając wczesne naście lat i kolejny raz siedząc w domu chora, co bardzo lubiłam, bo wykorzystywałam właśnie na czytanie całymi dniami. Wygrzebałam ją z domowej biblioteki, i po początkowym szoku natychmiast mnie wciągnęła. Chyba już żadna powieść Dickensa nie podobała mi się tak bardzo, może z wyjątkiem „Klubu Pickwicka”, ale to później. A teraz wróciłam do Londynu w pierwszej połowie XIX wieku za sprawą „Spryciarza z Londynu” Pratchetta. Jednym z bohaterów jest tu właśnie Dickens. Pierwszoplanowym natomiast jest Dodger, nazwany tak na wzór sprytnego złodzieja z „Olivera Twista”, ale ten Pratchettowy wybrał uczciwszy sposób na życie, zbiera mianowicie skarby, które utkwiły w londyńskich ściekach. Chociaż kraść też potrafi. Pięknie oddana atmosfera Londynu tamtych lat, nawet jeśli mocno wygładzona w kwestiach higieny, co na przekór zalatuje mi smrodkiem dydaktycznym, ale jest znośne. Akcja przewidywalna, ale to w końcu książka dla młodzieży. Charakterystyczny Pratchettowy styl miły jak zwykle i właściwie też przewidywalny, żarty na temat smrodu psiego już gdzieś czytałam. Jednak bardzo cieszy, że mimo Alzheimera nasz ukochany autor nadal jest w stanie napisać taką całkiem przyjemną historię.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s