Znowu byłam w Disneylandzie, i znowu się zarzekam, że nigdy więcej

Kiedy człowiek ma gości spoza Francji, odkrywa masę całkiem nowych rzeczy w swoim otoczeniu. A to na przykład:
– wieża Eiffla może budzić niekłamany zachwyt (nawet z dodatkowymi rusztowaniami na środku, gdyż właśnie odnawiają jej pierwsze piętro)
– w parku Walt Disney Studios jest całkiem fajny pokaz filmowych efektów specjalnych, a z ekranu przemawia do nas Jeremy Irons
– kurczak w curry jest PYSZNY, jeśli zrobiła go dobra kucharka (i żywię złudną nadzieję, że będę umiała to powtórzyć sama, nie rozwiewajcie jej)
– bagietki smakują ludziom
– mleko francuskie natomiast nie smakuje, podobno jest zbyt skondensowane (osobiście nie wiem, o co chodzi, ale wierzę na słowo)
– w arabskim sklepiku pod domem można znaleźć fajne i użyteczne rzeczy za 1€, które ja odkrywam oczywiście dopiero, kiedy ktoś je kupił, a sama przechodziwszy tam sto pięćdziesiąt razy w ogóle ich nie widziałam
– sałata, zwykła sałata, jest pyszna po prostu z oliwą i cytryną, i wcale nie trzeba wydziwiać z winegretem
– ogórki kiszone Rolnika kupowane w Anglii są dwa razy tańsze niż identyczne kupowane we Francji
– w Disneylandzie latem przyszłego roku będzie nowa atrakcja, oparta na filmie Ratatouille, będzie się między innymi chodzić po „dachach Paryża”. A za dwa lata ma powstać aquapark z podgrzewanym basenem pod gołym niebem, dostępnym cały rok.

Mimo całej mojej niechęci do Disneylandu, fajny weekend to był. Bardzo fajny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s