Ocean na końcu drogi

Sezon powrotów nastał, za nową Bridget i nowym wiedźminem nowy Gaiman. „Ocean na końcu drogi” ma odpowiednią atmosferę, dobrze się czyta, odnajdujemy charakterystyczny styl Gaimana, ale czegoś mi tam zabrakło. To dość statyczna historia niesamowita, tylko odrobinę bardziej realistyczna niż dziecięca wyobraźnia potrafi być, z uroczymi szczegółami: rosnący kociak, tytułowy ocean. Możliwe, że niesłusznie oceniam to z własnej perspektywy, bo lektura przeznaczona jest chyba bardziej dla nastolatków niż dla dorosłych, i w tej roli może się sprawdzić znakomicie. Ja zaś chyba wrócę do „Amerykańskich bogów”, kiedy mi zmaleje stosik do przeczytania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s