Cirque du Soleil

W niedzielę byłam w cyrku. Nie wiem, czy już się przyznawałam, że mam ogromną słabość do tej rozrywki. Jest w niej coś pierwotnego, absolutnie egalitarnego, nie próbuje udawać niczego ambitnego ani intelektualnego, zaspokoja najprymitywniejszą ludzką potrzebę rozrywki i zadziwienia. Z drugiej strony wymaga ogromnego nakładu energii od artystów, nieustannych treningów, talentu i wytrwałości. Fascynuje mnie, jak ci ludzie poświęcają swoje zdrowie i ciągle ryzykują tylko po to, żeby zabawić i zdumieć gawiedź. Mniej mi się podoba wykorzystywanie zwierząt, ale w Cirque Du Soleil są wyłącznie ludzie, i to akceptuję w całej rozciągłości, uwielbiam i bez reszty poddaję się emocjom. Spektakl cudowny, esencja cyrkowości w czystej postaci: idiotyczne i prymitywne wygłupy klaunów, znakomici akrobaci, jazda rowerem po linie, salto na szczudłach, a nawet na jednym szczudle. Rozum mówi „to się przecież nie da, to niemożliwe”, a oczy szeroko się otwierają z zachwytu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s