Długa wojna

Długa wojna (drugi tom cyklu „Długa Ziemia”) bardzo fajna, to jest śliczny i świeży pomysł, doskonale pociągnięty dalej. To nie jest „Świat Dysku” i być nie może, ale widać tu rękę (klawiaturę?) Pratchetta – szczególnie pod koniec. Zaskoczyła mnie nieprzyjemnie tylko scena, w której Joshua ucieka przed psami, żywcem wyjęta z „Piątego elefanta”, gdzie Vimes uciekał przed wilkołakami. Pratchett chyba zapomniał, że już coś takiego kiedyś napisał, a Baxter pewnie nie czytał kolegi. Czepnęłabym się też ze dwa razy logiki: w pierwszym tomie kroker należało skończyć samodzielnie, żeby działał, w tym już można je sobie pożyczać, ale może technologia poszła do przodu, w końcu twainy też już są. Najbardziej łapiącą za serce postacią jest Monica Jansson, podejrzewam, że Pratchett podszedł do niej bardzo osobiście. Ciekawa jestem bardzo dlaczego dwóch Anglików wybrało na miejsce akcji Stany, alternatywną wersję Wielkiej Brytanii pomijając całkowitym milczeniem. Czyżby chodziło po prostu o to, że wydawca jest amerykański?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s