Alzheimer? Już?

Już tylko na krótkie dystanse, ale nadal wożę syna w foteliku rowerowym, którego nie da się pogodzić z sakwami na bagażnik. Kiedy mam do zrobienia zakupy, fotelik zdejmuję i zakładam sakwy. Tak i w środę: dotarłam do domu, porzuciłam rower pod domem, poszłam po sakwy, pojechałam rowerem do sklepu, w sklepie kupiłam potworne ilości wszystkiego, na przykład 8 litrów mleka, wypełniłam doszczętnie sakwy i jeszcze ze dwie torby. Wyniosłam to wszystko ze sklepu z dużym trudem, bo ważyło o wiele za dużo, cieszyłam się tylko, że podjadę rowerem pod sam dom i wypakuję stopniowo. Na widok roweru jednak osłabłam i wypuściłam wszystkie zakupy z rąk. Na bagażniku nadal był zamocowany fotelik. Kompletnie zapomniałam go zdjąć w domu, i zupełnie tego nie zauważyłam jadąc do sklepu, ani pod sklepem. Nie opiszę, jak mocowałam cały swój dobytek na rowerze, ile czasu mi to zajęło i jak przy tym klęłam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s