Japoński wachlarz

Marszczyłam czoło, krzywiłam się, a nawet odczytałam parę fraz na głos z niedowierzaniem, sam początek umajony jest bowiem zdaniami nader niebezpiecznie zahaczającymi o grafomanię. Po lekturze całości podejrzewam, że wiem dlaczego, Bator opisuje japońskie zamiłowanie do kiczu, i prawdopodobnie do tego chciała nawiązać. Nieświadoma czytelniczka wytrzeszcza jednak z niedowierzaniem oczy i powiada „przecież Zuzanka to czytała, to nie może być Takie!” Nie jest. Za chwilę dostajemy styl miejscami reportażowy, choć Bator nie ukrywa bynajmniej swoich osobistych uczuć i fascynacji tym krajem. W ostatecznym rozrachunku jest tu jednak więcej o Japonii niż o autorce, a to rzadkie i trudne.

Wiedziałam o współczesnej Japonii już sporo (Buczkowski, Nothomb, mój własny amerykański znajomy, który spędził tam 11 gaijińskich lat, obficie dzieląc się wiedzą i wrażeniami), ale Bator udało się mnie jeszcze parokrotnie zadziwić. Paradoksalnie, nie mam wcale ochoty tam jechać: mam poczucie, że wiem już wszystko, a na pewno dużo więcej, niż zobaczyłabym i pojęła samodzielnie. To złudzenie, ale daje pojęcie o rzetelności roboty wykonanej przez Bator. I żadnych eksperymentów stylistycznych, choć to autorka „Piaskowej góry”. Podziwiam, bo ja nigdy nie potrafiłam zmienić stylu, i nawet magisterkę napisałam felietonowo, ku rozpaczy promotora. Po tym poznać profesjonalną pisarkę, że umie styl do potrzeb dostosować.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s