Ślepnąc od świateł

Nie umiem o tym napisać ani słowa. Ależ to jest! Nie mam pojęcia, skąd Żulczyk zna tak dogłębnie środowisko mafii i handlarzy narkotyków, i nie chcę go mieć, może zmyślił wszystko, ale zrobił to niezwykle przekonująco. (Nie zmyślił – od roku nie pije i nie bierze). Opowiada warszawski handlarz kokainą, inteligentny, wykształcony, młody, esteta, trochę artysta, to jest ten chwyt, który wymyślił Nabokov w „Lolicie” i podjął Burgess w „Mechanicznej pomarańczy” oraz Littell w „Łaskawych”: narratorem jest zły, ale kulturalny i inteligentny, który przekonuje nas, że jest inny niż jemu podobni, że to wszystko nie tak, a w ogóle to nie jego wina, ludzie sami sobie tak życia urządzają, a on tylko przechodzi przypadkiem. I my w to wierzymy, dogłębnie zafascynowani tym inym światem, sąsiadującym z naszym, totalnie odmiennym, rządzącym się potwornymi w swojej logice prawami. Czyta się to jak grzęźniecie w bagnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s