Reamde

Kupiłam Kindla specjalnie po to, żeby spokojnie móc przeczytać najnowszą cegłę Stephensona pt. „Reamde”, więc już po ponad dwóch latach w końcu zabrałam się za tę lekturę. (W tym czasie słowo „najnowsza” przestało być prawdziwe, bo właśnie ukazała się „Seveneves”).

Richard zrobił straszliwe pieniądze na grze sieciowej T’Rain, ma zameczek w Kanadzie oraz ukochaną siostrzenicę Zulę. Jej chłopak sprzedaje listę nazwisk z numerami kont kredytowych facetowi, który okazuje się pośrednikiem rosyjskiej mafii. Traf chce, że troll z T’Raina szyfruje plik z numerami kart, żąda okupu, mafia się denerwuje, przylatuje prywatnym odrzutowcem, porywa Zulę z jej chłopakiem, już byłym zresztą. A potem już jazda bez trzymanki, zwiedzamy Chiny, Filipiny, wpadamy na dżihadystów, kolejni bohaterowie poboczni giną. Wciąga straszliwie, chociaż żałowałam, że to nie „Peanatema„. Ja jednak gatunek thriller mniej cenię, nawet w wersji techno, nawet w wykonaniu Stephensona, i nawet z takimi bohaterami. I jak na Stephensona to jednak jest słabo zakręcone i dość przewidywalne, ale zabawa i tak świetna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s