Stulatek, który

Moi znajomi dzielą się na takich, którzy nie widzą nic dziwnego, gorszącego ani nieprzyzwoitego w tym, że wizytując ich wyciągam sobie z ich półki jakąś książkę i oddaję się lekturze, oraz na pozostałych, których odwiedzam tylko raz, i potem już kontaktu nie utrzymuję, bo i po co. Z tym problem nie ma. Pojawia się on w przypadku książek, których z różnych przyczyn postanowiłam nie czytać, po czym znalazłszy je u kogoś i zacząwszy czytać muszę już jednak skończyć we własnym domu.

Tak się stało ze „Stulatkiem, który wyskoczył przez okno i zniknął”. Słyszałam, że jest dobre do połowy, potem wyraźnie słabnie, i postanowiłam sobie darować czytanie, ale jak zaczęłam to czytać u Bajki i dowiedziałam się, co jest w walizce, którą tytułowy stulatek niechcący ukradł podejrzanemu młodzieńcowi, musiałam lekturę potem dokończyć. Nie żałuję. Rzecz jest lekko surrealistyczna, mocno dygresyjna, wyraźnie inspirowana Forrestem Gumpem, w duchu nowoczesnej literatury sowizdrzalskiej, do której mam od zawsze słabość. Poznajemy całe życie Allana, stulatka, który walczył w Hiszpanii za Franco, konstruował bombę w Los Alamos, potem w Moskwie, gdzie jadł kolację ze Stalinem, spędził paroletnie wakacje na Bali, w 1968 wylądował w Paryżu, i tak dalej. Przeplatane bieżącym rokiem jego setnych urodzin, to znaczy 2005, fabuła jest kryminalno-absurdalna. Urocze, zabawne, leciutkie jak pianka. Szkoda, że zakończenie pisane wyraźnie na kolanie, i że Forrest Gump był 30 lat temu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s