Drood

W czerwcu 1865 uznany powieściopisarz i społecznik Charles Dickens uczestniczył w koszmarnym wypadku kolejowym pod Staplehurst w hrabstwie Kent. Rozebrana została część torów na wiadukcie. Człowiek z czerwoną chorągiewką powinien był stać tysiąc jardów przed miejscem remontu, ale stał w odległości zaledwie 550 jardów, pociąg nie miał więc szansy się zatrzymać i się wykoleił. Większość wagonów zsunęła się z mostu. Byli zabici i ranni. Dickens, który wracał z Paryża ze swoją kochanką Ellen Ternan i jej matką, nie odniósł obrażeń i zajmował się rannymi. Strasznie jednak przeżył całą katastrofę, bardzo niechętnie podróżował pociągami, oraz umarł dokładnie w piątą rocznicę wypadku. Tego jednak nie wiemy zaczynając czytać „Drooda”, fabularyzowaną relację Dana Simmonsa z ostatnich pięciu lat życia Dickensa. Zaczyna się właśnie od tego wydarzenia. Według Simmonsa Dickens na miejscu katastrofy spotkał dziwnego człowieka nazwiskiem Drood, którego potem próbował odnaleźć. Ostatnia, nieukończona powieść Dickensa nosi faktycznie tytuł „Tajemnica Edwina Drooda”. Całość tej historii opowiadana jest przez jego przyjaciela, popularnego wówczas powieściopisarza i dramaturga Wilkiego Collinsa, który jest również opiumistą. Zaczął od zażywania laudanum na dręczącą go podagrę, a potem nałóg nim zawładnął. Co jest bardzo istotne, bo niesamowite wydarzenia, których przybywa w miarę rozwoju akcji, możemy złożyć na karb narkotycznych wizji. Czy to jednak cała prawda?
Znam Dana Simmonsa z doskonałej sf „Hyperion” (która zdobyła nagrodę Hugo, i którą notabene muszę ponownie przeczytać) i nie mogłam uwierzyć, że to ten sam pisarz, nawet jeśli dwadzieścia lat później. Z drugiej strony Simmons pozostaje w poetyce dziewiętnastowiecznej opowieści niesamowitej, z potwornymi rytuałami rodem gdzieś z Egiptu oraz fascynacją mesmeryzmem, co faktycznie wówczas było w modzie. Widzę dużo podobieństwa do parę lat wcześniejszej „Artur i George” Juliana Barnesa. W obu przypadkach bohaterami są uznani pisarze u szczytu swojej kariery, obie powieści są oparte na faktach, Conan Doyle fascynował się spirytyzmem, a Dickens hipnozą. Zastanawiam się, czy nie dlatego Simmons podkreśla, że to Collins był prekursorem powieści detektywistycznej i w pewnym momencie każe bohaterom dyskutować o postaci bohatera, prywatnego detektywa, szczupłego, nieco ekscentrycznego i nadludzko przenikliwego. Sherlock Holmes narodzi się dwadzieścia lat po opisywanych w „Droodzie” wydarzeniach.
Doskonała jest tutaj postać narratora, który jest postacią bardzo wielowymiarową i niekoniecznie sympatyczną, natomiast fantastycznie odmalowaną. Jego stosunek do Dickensa, mentora, wydawcy, przyjaciela i współpracownika zmienia się od szacunku podszytego lekką zazdrością do zimnej nienawiści i niechęci. Plastycznie opisane cierpienia fizyczne i halucynacje – lub faktyczne wydarzenia nadprzyrodzone – dodają wiarygodności całej relacji Collinsa. A przy okazji mimochodem dowiadujemy się zaskakująco dużo o twórczości i życiu obydwu pisarzy oraz epoce, w której żyli. Pod koniec dostajemy wnikliwą i przewrotną analizę dzieł Dickensa. Oraz dziewiętnastowieczny wiktoriański Londyn, opisywany piórem Amerykanina tak plastycznie, jakby tam właśnie autor spędził całe długie życie.
 
Simmons napisał świetną rzecz, genialnie łączącą fakty i wymyślone wydarzenia. Mogłabym się co prawda czepiać, że ta wyobraźnia nieszczególnie oryginalna, gdzieś już to wszystko było, ale całość naprawdę robi wrażenie. Jest to zapewne jedyna powieść biograficzna, która jest jednocześnie pełnowymiarowym horrorem, która naprawdę wciąga, i mimochodem pokazuje sporą część prawdy historycznej, zachęcając do ponownego przeczytania powieści sławnego pisarza. Nie mogę wyjść z osłupienia, że trafiłam na tę książkę kompletnym przypadkiem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s