Pour que tu ne te perdes pas dans le quartier

Obiecałam sobie powrót do jeszcze jakiejś książki Modiano, przy ostatniej bytności w bibliotece wyciągnęłam więc z półki trochę na chybił trafił. Przy wypożyczaniu okazało się, że trafiłam nowość, do zwrotu w ciągu tygodnia. Nie zniechęciło mnie to, a nawet wprost przeciwnie. Ta książka ukaże się po polsku w maju, pod tytułem „Żebyś nie zgubił się w dzielnicy”.

Bohater Jean Daragano odbiera telefon, który dzwoni u niego pierwszy raz od miesięcy. Osobnik po drugiej stronie informuje, że znalazł jego notes z telefonami, i proponuje spotkanie. Daragano się waha, od bardzo dawna do nikogo nie dzwoni: te dwa czy trzy numery, które jeszcze chciałby wybrać, już i tak nie odpowiedzą. Idzie jednak na spotkanie, mimochodem zauważając, że w tej okolicy pół wieku wcześniej pracował jego ojciec. Znalazca notesu prosi w zamian o informacje na temat jednego zanotowanego nazwiska. Daragano nie pamięta, powoli zaczyna sobie przypominać – lecz tylko mgliste strzępy. Przeplatają się tu trzy wątki czasowe: obecnie (jest mniej więcej 2010), dzieciństwo (jakoś tuż po wojnie), oraz wspominane „piętnaście lat potem”, kiedy młody Daragano odnajduje osobę, u której mieszkał w dzieciństwie. Pewne są tylko niektóre dane, powtarzające się w narracji z nużącym uporem: liczba 15, dom w Saint-Leu-la-Forêt, parę nazwisk. Absolutnie pewne są adresy, przytaczane z dokładnością tym dobitniej kontrastującą z całą mglistą resztą. Istota wydarzeń pozostaje nieznana, ukryta za zasłoną czasu i niepamięci, mimo wszystkich wysiłków narratora. Czytelnik może odtworzyć fabułę, czytając między wierszami, ale cały czas ma świadomość, że to w dużej mierze jego domysły. Zatem to ponownie jest rzecz o przejmującej niedoskonałości pamięci: a nic innego nie mamy.

Złośliwie stwierdzę, że trochę dużo słów Modiano potrzebuje, by stwierdzić raz jeszcze, że nic nie pamiętamy, niczego nie możemy odtworzyć, przeszłość się rozpłynęła. Ale już z należnym szacunkiem muszę dodać, że atmosferę buduje znakomicie, a forma tej powieści jest niezrównana i doskonała, gdyż kolista. Jej koniec jest na początku, niczym Uroboros gryzie się w ogon.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s