Excentrycy

1957, Ciechocinek. Czterdziestoletnia dentystka Wanda prowadzi samotne życie, mieszka w podupadającym pensjonacie Bayerowej. Czasem dostaje paczki od brata, który w 1939 został w Anglii (płynął na „Piłsudskim”, którego kapitanem był Stankiewicz – tak, „Znaczy kapitan”). Aż nagle nadchodzi informacja, że za trzy tygodnie wraca. Faktycznie, zjawia się szastający funtami Fabian, który chce grać swing, na przekór modzie i szarej rzeczywistości polskiej, i który wniesie w życie zapyziałego Ciechocinka zupełnie inny powiew. Zwłaszcza, kiedy spotka Modestę. To bardzo piękna książka, opowiadająca o tamtych trudnych okołowojennych losach ludzkich bez żadnej martyrologii. Kowalewski stworzył znakomite, żywe, barwne postaci, mówiące charakterystycznym językiem (nadal mam w uszach „Jesteśmy prze! Każden jeden prze!” Ludmiły). O swingu pisze niemal na granicy egzaltacji, nigdy jej jednak nie przekraczając. Jest miejscami zabawny, miejscami niesłychanie prawdziwy: choć wiem, że w opisywanym czasie autor miał rok, a książka powstała już w naszym stuleciu. Pewnie dlatego tamte ciężkie czasy w jego ujęciu opromienione są dziwnym blaskiem nostalgii. Trzeba tu trochę znać historię polską, ona się pojawia raczej między wierszami, może stąd płynie subtelny urok tej powieści.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s