Nic zwyczajnego

Zwykle oddzielam autora od jego dzieła, bo na ogół donikąd ta droga nie prowadzi (a potem się dziwię, jak taka kanalia mogła napisać coś tak pięknego, albo ktoś o przekonaniach tak odmiennych od moich coś tak trafiającego prosto do mnie i najwyraźniej dla mnie właśnie przeznaczonego). Literatura i inna sztuka powinna bronić się sama. Szymborska jednak właściwie powinna dostać Nobla za bycie Szymborską, ponieważ wszystko, co robiła, splatało się w spójną całość, a jestem o tym przekonana po lekturze wybornych wspomnień z Rusinkowego jej sekretarzowania „Nic zwyczajnego”. Został sekretarzem natychmiast po Noblu i towarzyszył naszej poetce przez piętnaście lat. Lat wypełnionych szacunkiem, podziwem, i przyjaźnią. Udała mu się tu rzecz nader trudna: ani jej nie stawia na piedestale, ani w żaden sposób nie uchybia pamięci. Nie korzysta też z kuszącej okazji, żeby pisać o sobie. Oddaje chyba doskonale prawdziwie jej osobowość, autentyczność prostolinijności i zadziwienia, z jakim oglądała świat do ostatnich chwil. Opisuje przyjaźń z Miłoszem, limeryki, wyklejanki, przytacza listy od czytelników – niektóre doprawdy kuriozalne. Dowiadujemy się, co grała orkiestra po obiedzie po ceremonii noblowskiej. Kopalnia anegdot, ale niesłychanie rzetelna. Czarująca lektura.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s