Unicestwienie

Chciałam VanderMeera czytać z powodu, a jakże, opowiadań w „Krokach w nieznane”, ale „Unicestwienie” mnie rozczarowało. Jestem po prostu stara i uważam, że pisanie o eksploracji Strefy X 30 z górką lat po Strugackich mija się z jakimkolwiek celem. Atmosfera jest fajna, przyznaję, coś między surrealizmem a łagodnym horrorem. Tyle, że straszenie Nieznanym działa tylko do pewnego momentu: kiedy przerażającego nieznanego i nieopisywalnego jest za dużo, czytelnik traci punkt zaczepienia, przestaje się interesować historią, jest mu dokładnie wszystko jedno, czy bohaterka zostanie zjedzona przez jedno wyjące na bagnach niewiadome, czy inne piszące na ścianach obce. Niech już ją zje i nie zawraca głowy. To już „Metro” Głuchowskiego jest lepsze, nie wspominając o tym, że znacznie bardziej rozbudowane. Nie wiem, ile stron ma „Unicestwienie”, mocno się zdziwiłam, kiedy kindle na pierwszej stronie oszacował mi czas czytania na 53 minuty. Trwało to wprawdzie chwilę dłużej, ale niewiele, mam wrażenie, że cała książka to praktycznie dłuższe opowiadanie. VanderMeer zresztą wydał trzy tomy z tej serii w ciągu jednego roku (2014), możliwe, że całość jest jakoś bardziej przemyślana i dokądś prowadząca, dam mu jeszcze szansę (bom naiwna). Za „Unicestwienie” natomiast otrzymał Nebulę, czego kompletnie nie rozumiem. Jak bardzo kiepscy musieli być konkurenci, nie chcę nawet wiedzieć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s