Southern Reach

Cud się jednak stał. Druga część Southern Reach („Ujarzmienie”) jest znowu na przeczekanie, natomiast trzecia („Ukojenie”) jest dobra. Ma sens, rytm, klimat – klimat przede wszystkim. W którymś momencie pomyślałam, że gdyby to nie brzmiało absurdalnie, to powiedziałabym, że jest w tym coś z Muminków, i że naprawdę już przeginam z takimi porównaniami. Otóż VanderMeer wymienia Muminki w posłowiu wśród swoich inspiracji, co sporo tłumaczy. I tutaj kłaniam się nisko, bo idę o zakład, że takich, którzy chcieli muminkować, było bardzo wielu, to wygląda na urzekająco proste i zaraźliwe. Jest wprost przeciwnie – a VanderMeer w jakiś swoisty sposób dał radę. Nie jestem wielbicielką i nadal mam mieszane uczucia, ale to jest jednak interesujący kierunek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s