Florence i jej partner

Obejrzałam ostatnio „Florence Foster Jenkins” z cudowną Meryl Streep. Bardzo dobrze zagrał jej agenta i życiowego partnera Hugh Grant, i to jest naprawdę ciekawa rola w tym filmie, na którą łatwo nie zwrócić uwagi, bo oczywiście jest Meryl. Nie dostajemy odpowiedzi na pytanie, czy Florence znała prawdę (na jakimś poziomie chyba musiała) ani na to o motywacje Bayfielda. Jasne, że finanse były niezwykle istotne, ale wcale nie jest tak, że człowiek dla każdych pieniędzy zrobi wszystko. Bayfield był aktorem, zapewne nie wielkim, ale chyba dość przyzwoitym, dałby sobie radę. Dla materialnych korzyści jego związek z Florence mógłby potrwać parę lat, nie do końca. Hugh Grant zdaje się sugerować w filmie, że doskonale się bawi. Czy Bayfield mógł to traktować jak swoją życiową rolę aktorską? Czy mogła go napędzać zwykła ciekawość, jak długo  uda im się ciągnąć tę mistyfikację? Czy coś takiego może wystarczyć na 36 lat życia? Nie dowiemy się, trochę żałuję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s