Dworzec Perdido

Znalazłam Mieville’a. Od pierwszej lektury minęło sporo czasu, niemało przez ten czas przeczytałam, i ciekawa byłam, czy to faktycznie jest tak dobre, jak mi się wydawało. Nie jest tak dobre; jest znacznie lepsze. Pierwsze trzy strony przykuwają do siebie w sposób hipnotyczny, a dalej jest tylko intensywniej. Po 270 stronach dość drobnego druku sapnęłam z niedowierzaniem „a przecież to się dopiero zaczyna!” – właściwie dopiero naszkicował ten świat i zaczyna go wypełniać. Na 270 stronach, niejeden by w tym trylogię zmieścił. Bez złośliwości, szanuję VanderMeera, ale naprawdę – stawać w szranki z Mievillem się jednak nie da. To jest tak niewiarygodnie intensywne, tak pomyślane i opisane, tak odważne, tak plastyczne i gęste, że zwyczajnie zapiera dech. Niemal bezczelne, Mieville pisze, jakby żadna fantastyka w ogóle poza nim nigdy nie istniała, jakby on to wszystko właśnie wymyślił, i właściwie można mu uwierzyć. Wszystko inne blednie. Może poza Huberathem; to dość zaskakujące skojarzenie, Huberath ma większy ciężar gatunkowy, Mieville to jednak rozrywka, ale obaj są mroczni i szczegółowi w podobny sposób. Obaj kojarzą mi się z malarstwem Boscha. Dlatego nawet nie próbuję pisać o czym to jest, bo każda taka próba byłaby jak powiedzenie, że Bosch malował takie kolorowe obrazeczki.

Ta powieść ma oczywiście pewne niedostatki logiczne. Jakim niby cudem ćmy nie znalazły wcześniej tak znakomitego terenu łowieckiego, jakim jest Nowe Crobuzon. Finałowa rozgrywka jest zdecydowanie napisana z myślą „o cholera, przecież to ma tytuł Dworzec Perdido, muszę ten dworzec gdzieś szybko wstawić, żeby jakoś to uzasadnić”. Ale to naprawdę drobiazgi w obliczu tego oszałamiającego pokazu wyobraźni. Chciałabym również, żeby polski tłumacz nie zachowywał zangielszczonej nazwy „vodyanoi”, tylko wrócił do oryginalnego słowiańskiego wodnika, którego swoją drogą Mieville wykorzystał naprawdę pomysłowo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s