Cień Endera

Dwie koleżanki moją lekturę „Gry Endera” skomentowały słowami, że one najbardziej lubią Groszka. Ten drugoplanowy charakter otrzymał własną powieść, „Cień Endera”, o tyle niezwykłą, że rozgrywa się w tym samym czasie co oryginał, i w dużej mierze w tym samym miejscu, czyli Szkole Bojowej, pokazanej z innego punktu widzenia. Ryzykowny pomysł, którego realizacja okazała się jednak zupełnie dobra. Najpierw oglądamy dzieciństwo Groszka, ulicznego dzieciaka w przeludnionym Rotterdamie, ale dzieciaka innego niż wszystkie – oczywiście, inaczej nie trafiłby do Szkoły. Stopniowo dowiadujemy się, skąd wzięła się inność. Potem widzimy jego interakcje z Enderem, jest parę akapitów przepisanych żywcem z „Gry Endera”, ale to wcale nie szkodzi całości, chociaż wiemy co się dalej wydarzy. To trochę jak czytanie ponownie lubianej książki i dostrzeganie w niej nowych detali, a Cardowi udało się wprowadzić tu sporo świeżych pomysłów: na przykład szpiegowanie nauczycieli, którzy okazują się wcale nie tak nadludzko mądrzy, jak postrzegał ich Ender. Teraz widzimy, że cały ich plan wisiał na włosku i udał się tylko cudem. Card miał bardzo trudne zadanie: nie mógł w tej powieści odebrać zalet swojemu sztandarowemu bohaterowi, który w końcu dlaczegoś wygrał z robalami i został Mówcą Umarłych, a jednocześnie Groszek jest niezwykle inteligentny i przenikliwie dostrzega problemy Endera. Udało się to wszystko pogodzić, ta dwójka dzieciaków interesująco się uzupełnia,a przy okazji poznajemy bliżej paru innych bohaterów trzecioplanowych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s