Bóg pośród ruin

Zaskoczyła mnie informacja o istnieniu ciągu dalszego. „Jej wszystkie życia” są o wersjach życia Ursuli, nieustannie przez nią poprawianych. Oczekiwałam w takim razie kolejnych odmian – nic bardziej błędnego. Bohaterem „Boga pośród ruin” jest Teddy, młodszy brat Ursuli, która pojawia się tu tylko przelotnie. Oglądamy całe jego życie, a także trochę jego córki, rodziców, i sióstr. Atkinson nieustannie porusza się w czasie, przeplatając epizody z wszystkich epok, już na poziomie rozdziałów, ale nawet pisząc o konkretnym roku co chwila wybiega w przyszłość lub wraca w przeszłość. Powstał zdumiewający barwny fresk, obejmujący większość wieku dwudziestego, od międzywojnia po początek XXI, choć główną rolę odgrywa w nim wojna, ta druga: Teddy jest pilotem bombowca robiącego naloty na Niemcy, a urodzona sześć lat po wojnie autorka pisze o niej siedemdziesiąt lat później tak, jakby widziała to wszystko na własne oczy miesiąc wcześniej.

Jeśli się zna „Jej wszystkie życia”, wiadomo jak odczytywać wypowiedzi Ursuli. Teddy otrzymał szansę przeżycia swojego losu do końca. Czy ją wykorzystał? Co w ogóle oznacza wykorzystać w tym kontekście; największym z możliwych? A gdyby nie rozpatrywać tej powieści w kontekście poprzedniej, czy coś się zmienia w jej odczytaniu? Pozostaje opisem życia: epizodów, wyborów, przypadków, przykrości, cierpienia. „Zdążyłam się przekonać, że o życiu i śmierci decyduje przypadek” mówi Ursula. To jest powieść gorzka i ciężka, te życia nie są pudełkami czekoladek, są beczką dziegciu z łyżką tranu. Jeśli nie wojna, to śmierć przedwczesna, przypadkowa w każdym wypadku: choroba czy narkotyki, co to zmienia w ogólnym rachunku. A jeśli nie przedwczesna, to też żadne pocieszenie. Po co właściwie Teddy się urodził, żeby stracić żonę, żeby rozmnożyć się w taki sposób? Po co urodziliśmy się my wszyscy, chyba jasne jest, że lepiej byłoby wcale. Mogłabym złośliwie zapytać, w odruchu samoobrony, po co urodziła się Atkinson, ale wiem po co: żeby napisać zakończenie tej książki. Powiedzieć, że mnie zaskoczyło, to mało. Każe się zastanowić nad istotą fikcji literackiej, nad relacją między autorem i czytelnikiem, nad umową, jaką zawierają pisząc i czytając książkę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s