Wolność kocham i rozumiem?

Rozmawiając wczoraj z przyjaciółką uświadomiłam sobie dobitnie, że większość ludzi wcale nie chce wolności. Są jak dzieci, chcą ograniczania i jasnych zasad, żeby się czuć bezpiecznie. Nie dojrzeli do wolności. Łatwiej jest wiedzieć, że większości rzeczy nie można, próbować odrobinę uszarpać coś od systemu, i cieszyć się kiedy się uda, jak dziecko z psoty – niż móc wszystko i musieć sobie samemu narzucić granice. Stąd ten generalny zwrot w stronę skrajnej prawicy. „Dokręć mi śrubę, a uwierzę, że mnie zauważasz”. Stąd w związkach nie wychodzi: o ileż łatwiej jest, kiedy partnerka strzeli focha i ukarze odmową seksu lub brakiem obiadu, niż kiedy oczekuje dojrzałości i odpowiedzialności za swoje czyny.

To gorzka konstatacja. Homo sapiens jak zwykle nie spełnił pokładanych w nim nadziei.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s