Wielki diament

Miłe czytadełko, którego nie znałam, i do którego mnie zachęciła odwodnik. Joanna zyskuje tu siostrę bliźniaczkę Krystynę, czyli nie korzysta już z autentycznych osób i wydarzeń, tylko z wymyślonych, co nie wychodzi całości na dobre. Rzecz dzieje się pod koniec XX wieku (wydana w 1996), ale zaczyna w początkach XIX. Śledzimy historyczne losy Wielkiego Diamentu wędrującego z Indii do Anglii, potem Francji, w końcu Polski, błyskawicznie zmieniającego właścicieli, którzy są barwnymi postaciami opisanymi charakterystycznym stylem Chmielewskiej. W drugim tomie współczesne bohaterki okazują się spadkobierczyniami właścicieli diamentu i próbują go odnaleźć. Jest nieco słabszy, bo autorka najwyraźniej już trochę zapomniała, jak to było być młodą kobietą. Joanna ma 30 lat i nie wie, że jest piękna, musi dopiero popatrzeć na siostrę identyczną bliźniaczkę, żeby to sobie uświadomić. Ja rozumiem taki tekst u dwunastolatki, ale później to już nie ma mowy. Obie siostry zdążyły się również biegle nauczyć wszystkich języków, angielskim i francuskim władają jak polskim, paroma innymi dla okrasy również. Widzę, że Chmielewska na potęgę rekompensowała sobie kompleksy.

Panie niby pracują zarobkowo, ale jakoś tak, że mogą sobie na całe tygodnie wyjeżdżać bez żadnego problemu (raz mimochodem autorka coś wspomina o usprawiedliwieniu w pracy, ale nie przejmuje się tym zbytnio). Motywem do zdobycia wielkiego diamentu jest chęć bycia niezależną od ukochanego mężczyzny, który niestety jest obrzydliwie bogaty, i pragnie co prawda Joannę poślubić, ale ona przecież nie będzie od niego brała pieniędzy i mieszkała u niego w domu. Sama Chmielewska czuje, że jest to naciągane i brnie w jakieś mające bohaterkę wytłumaczyć opowieści, które jednak raczej odbierają jej wiarygodność. Zdumiewająco to feministyczne swoją drogą jak na tę pisarkę, która nie mogła się nigdy zdecydować, czy kobieta ma być niezależna, czy jednak kokietka w spódnicy lubiąca męcizny.

Za to mam wrażenie, że do części historycznej przygotowała się nieźle, brzmi to wszystko całkiem prawdopodobnie. Cytuje rozmaite wyglądające na autentyczne fragmenty listów i rozliczeń z epoki, aż żałowałam, że tego nie ma więcej. Wolałabym to niż wymuszone poszukiwania wymyślonego diamentu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s