A teraz śpij Moriarty

Ellen, hipnotyzerka – a właściwie hipnoterapeutka – poznaje Patricka. Patrick ma stalkerkę, swoją byłą, która nie może się od niego odczepić. Nie robi niczego złego, ale nieustannie ich śledzi, a nawet pod fałszywym nazwiskiem zapisuje się jako pacjentka Ellen. Patrick ma również synka, którego mama zmarła. Oprócz stalkingu powieść jest o związku z wdowcem, z wszystkimi trudnościami, jakie wypływają z niemożności konkurowania ze zmarłą. Jest również o konieczności przeżycia żałoby, co trafia w mój czuły punkt. Od dawna uważam, że homo sapiens, a przynajmniej większość dominujących jego kultur, porzuciła umiejętność przeżywania negatywnych uczuć, co nie wychodzi nam bynajmniej na dobre. Nie rozumiem zupełnie, dlaczego publiczny głośny śmiech jest powszechnie akceptowany, a publiczny nawet dyskretny płacz w najlepszym razie wywoła ogólne zmieszanie. Przez całe wieki była instytucja płaczek pogrzebowych, dzisiaj po stracie udajemy, że się trzymamy, bo przecież życie toczy się dalej i nie można bliźnim psuć humoru okazywaniem własnego bólu. Moriarty dość dobrze pokazuje, do czego to może doprowadzić. Nie brak tu oczywiście uproszczeń i wisienek na torcie, ale to jest dość interesująca próba zmierzenia się z trudnym tematem w popularnym ujęciu. Moriarty umie fantastycznie obserwować relacje międzyludzkie, i opisywać je – owszem, dość prosto, ale często zaskakująco trafnie (ponieważ generalnie ludzie nie są aż tak skomplikowani, jak im się wydaje).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s