Leonard Cohen: Jestem twoim mężczyzną Sylvie Simmons

Leonard Cohen, chyba najsłynniejszy pieśniarz wszech czasów, tylko nieliczni przynajmniej nie słyszeli jego nazwiska (ostatnio znalazłam wzmiankę, że Lech Wałęsa jest jego fanem), wielbicieli ma na pewno we wszystkich krajach, w dowolnym wieku. Karierę zaczął od tego, że dwa razy z tremy zszedł ze sceny, śpiewając Marianne. Cohen, zadeklarowany wierzący żyd, potomek rabinów, zafascynowany buddyzmem zen. Cohen, w niewiarygodnej liczbie związków z kobietami, ojciec dzieci, człowiek kompletnie nienadający się do życia rodzinnego. Cohen, pacyfista, który w wieku lat 40 pojechał walczyć w wojnie Jom Kippur. Pisarz, poeta, piosenkarz, człowiek instytucja pełen sprzeczności, niestrudzony poszukiwacz i twórca absolutny. Biografia pióra Sylvie Simmons jest oszałamiająco szczegółowa, opisany tu jest chyba każdy miesiąc jego życia, ponad 600 stron nazwisk, tytułów, nazw. Wyłania się z tego portret sprzeczności; ale też skromnego, i mimo wszystko autentycznego człowieka. Nie wiem, kto przy tak niesłychanej popularności byłby nadal w stanie iść własną drogą: Cohen potrafił. Halleluyah pisał przez pięć lat, zachował osiemdziesiąt zwrotek, dużo więcej wyrzucił. Czytałam tę biografię po kawałku, zaczęłam kiedy jeszcze żył. To było długie i piękne życie, ale nadal żałuję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s