Festung Breslau

Marzec 1945. Wyraźnie odbiegamy od poprzednich trzech powieści o Mocku. Poprzednio Krajewski musiał stwarzać mroczną atmosferę w międzywojennym Wrocławiu. Tu nie musi się starać, w Festung Breslau jest wystarczająco paskudnie. Mamy wyniszczone wojną oblężone miasto, niemieckich okupantów, obóz Bergstrasse, sześćdziesięcioletni były Kriminaldirektor o straszliwie poparzonej twarzy nie jest już policjantem, esesmani i Rosjanie prześcigają się w brutalności, nic więc dziwnego, że ciało okrutnie zgwałconej i zamęczonej młodej dziewczyny nie budzi niczyjego zdziwienia. Mock macha ręką, że przecież „to byli Ruscy. Bolszewicy i barbarzyńcy. Koniec kropka„. Zmienia zdanie, kiedy jej odciętą jeszcze za życia dłoń ktoś mu dostarcza do domu. Znana z pierwszego tomu żona Mocka Karen chce wyjechać z miasta, ale on postanawia zostać i dowiedzieć się prawdy. Krajewski jak zwykle daje boleśnie plastyczne i dokładne opisy Wrocławia, jak zwykle też rozpisuje akcję na dokładne godziny. Po raz pierwszy natomiast tutaj nawiązuje do detali swoich poprzednich powieści. Wcześniej to nie było możliwe. W tej części giną prawie wszyscy, których się przyzwyczailiśmy spotykać w świecie Mocka: Wirth i Zupitza, żona Mocka, doktor Lazarius, brat Eberharda. Jest to również chyba najsłabsza książka cyklu. Starając się jakoś przebić okropności wojenne Krajewski wymyśla tu już całkiem nieprawdopodobną fabułę i postaci. Zamiast się przejąć i wzruszyć czytelnik co najwyżej unosi brew z niedowierzaniem. Nie widzę też dobrego uzasadnienia dla zemsty po latach na Gnerlichu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s