Swing Time

Ramy czasowe tej powieści są bardzo ściśle nakreślone, geografia też, tym bardziej zdumiewające, że pierwszosobowa narratorka nie ma imienia. W 1982 roku ma siedem lat (czyli jest dokładnie rówieśniczką autorki i też ma urodziny na jesieni) oraz poznaje swoją późniejszą najbliższą przyjaciółkę Tracey. Łączy je kolor skóry: obydwie są mulatkami, choć Tracey jak wszyscy, ma czarnego ojca i białą matkę, narratorka zaś nietypowo ma matkę z Jamajki i sporo od niej starszego białego ojca (znów – jak autorka). Dziewczynki łączy również pasja do tańca i musicali (Zadie Smith w młodości stepowała i śpiewała jazz). Miejsce akcji to oczywiście Londyn północny. Dalsza narracja toczy się dwutorowo, chronologicznie: w jednym wątku poznajemy dzieciństwo protagonistki, które upłynęło w cieniu zainteresowań ekscentrycznej matki, z niewiarygodnym uporem kształcącej się i rozwijącej, i w budowaniu skomplikowanej relacji z Tracey, która była znacznie zdolniejszą tancerką od bohaterki (choć ta z kolei lepiej śpiewała). W drugim wątku widzimy jej dorosłe życie, przez wiele lat pracowała jako asystentka sławnej piosenkarki, która postanowiła budować szkoły w Gambii. Z prologu wiemy, że w 2008 wydarzyło się coś bardzo dramatycznego, co przekreśliło dotychczasową egzystencję narratorki; epilog domknie tę klamrę.

Ta powieść jest przede wszystkim o tożsamości, co zabrzmi banalnie, lecz to właśnie jest tematyka Smith. Przewija się tutaj przez cały czas zadawane otwarcie pytanie: kim jestem, kogo udaję, kim się stał. Jaki wpływ mają na nas inni ludzie. To nie przypadek, że narratorka nie ma imienia. Całe swoje życie jest cieniem innych kobiet: przyjaciółki, matki, pracodawczyni. I je, zapewne nieświadomie, próbuje za to ukarać. W wieku trzydziestu trzech lat znajduje się z powrotem w Londynie, kompletnie sama, nie mając już nic.

Ponieważ to Zadie Smith, jest tu sporo więcej. Fantastycznie odmalowana jest codzienność afrykańska XXI wieku. W pewnym momencie naczelnik wioski gambijskiej wysyła listę rzeczy, których oczekuje w prezencie, znajdują się na niej między innymi paracetamol, aspiryna, płyn do kąpieli czy pasta do zębów. Piosenkarka Aimee „recytowała ten spis z przesadną powagą i pytała gości, czy mogą to w ogóle sobie wyobrazić, a wszyscy przyznawali, że zupełnie nie mogą, i wydawali się bardzo poruszeni i zadowoleni takim niedostatkiem własnej wyobraźni, była to oznaka czystości, świadczyła jak najlepiej zarówno o nich, jak i o Al Kalu.” (Osobiście mogę sobie to wyobrazić, żyłam w Polsce w stanie wojennym.) Jest sporo o islamie, na przykładzie wspaniale pokazanej postaci Hawy, kobiety dokonującej nieoczywistych wyborów. To kolejna osoba, którą od narratorki dzieli niezasypywalna przepaść.

Jedną z centralnych postaci książki jest matka narratorki, która zaczyna zajmować się polityką. Rozstaje się z mężem, który nie nadąża za jej ambicjami intelektualnymi. Protagonistka ma jej to za złe, i w pierwszym odruchu możemy uwierzyć w to, co sugeruje: że gdyby miała matkę bardziej zainteresowaną wychowaniem córki, wszystko potoczyłoby się inaczej. Ale to fałszywy trop; tak samo, jeśli nie bardziej, krytykuje matkę Tracey, i jeszcze jednej koleżanki. Matka bohaterki, jak inne postaci kobiece, podejmuje własne decyzje. Niekoniecznie obiektywnie słuszne, niekoniecznie uszczęśliwiające, ale własne, pozwalające iść do przodu.

Głównym symbolem w tej powieści jest sankofa, afrykański stylizowany ptak oglądający się za siebie, mówiący, że trzeba wrócić do przeszłości i zrozumieć, czego nas nauczyła, żeby móc budować przyszłość. To właśnie robi narratorka. Sankofa powinna trzymać w dziobie jajko, aluzję do nowego początku. W „Swing Time” tego zabrakło. Bezimienna protagonistka traci wszystko, nie wiemy, co z nią będzie dalej. Oczywiście to zgodne z moim ukochanym stwierdzeniem Barnesa „Literatura to nie brassière, nie służy do łagodnego podtrzymywania na duchu”, a jednak dość przygnębiające – choć możemy pozostać z wiarą w to, że dzięki tej właśnie przez nas przeczytanej opowieści zrozumiała dość, żeby móc żyć dalej, tym razem dokonując świadomych wyborów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s