Michalina Wisłocka. Sztuka kochania gorszycielki

Michalina Wisłocka. Sztuka kochania gorszycielki
Żadnych zaskoczeń po filmie, który przecież sporo rzeczy upraszczał, a niektóre udramatyzował, lecz pokazał swoją bohaterkę bardzo prawdziwie. Ale ta biografia jest i tak bardziej wciągająca niż niejedna powieść. Niesamowity wydaje się pomysł z życiem w trójkącie. Autorce udało się tutaj doskonale odmalować potrzeby i pomysły Michaliny. Że obu kobietom urodziły się dzieci w tym samym czasie, też brzmi bardziej nieprawdopodobnie niż niejeden serial. I mnóstwo innych rzeczy: Wisłocka podrzucała córkę na wychowanie rozmaitym osobom, odwiedzając ją tylko raz przez dwa, w czasie których nastolatka była w sanatorium. Nie umiem sobie tego wyobrazić.

Violetta Ozminkowski ma relatywnie łatwe zadanie: Wisłocka pisała pamiętniki, a jej córka chętnie rozmawiała o matce. Jest biografką wnikliwą, czyta się to doskonale, i jednak z ogromną sympatią dla bohaterki. Była rzeczywiście barwną postacią. Mam tylko pretensję o  niedostatek chrolonogii, zwłaszcza w drugiej połowie. Autorka trochę skacze w czasie, nie podając żadnych dat, więc kilkanaście razy pytałam kindla z irytacją „no dobrze, ale kiedy to właściwie było?”, ponieważ ja lubię takie rzeczy wiedzieć. Zapewne jej doskonała znajomość życia Wisłockiej kazała jej myśleć, że czytelnicy też tak mają.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s