Kontrola drogowa

Jechałam sobie spokojnie, nie wadząc nikomu, Autostradą Wolności w kierunku Warszawy. Gdzieś koło Poznania zobaczyłam przed sobą ścianę deszczu, a potem w nią wjechałam, bo nie miałam wyjścia. Dostosowałam prędkość do warunków, przed sobą ujrzałam samochód policyjny, który zrobił to samo. Po paru minutach wyjechaliśmy spod chmury, ale policja nadal jechała 110 km/h. Po niedługim namyśle wyprzedziłam ich, bo w końcu nie po to płacę za autostradę, żeby na niej stać. Na to policja zrównała się ze mną i zamachała mi, żeby zjechać. Serce wywinęło mi koziołka w gardle, zrobiłam rachunek sumienia: światła są, pasy są, fotelik dziecka jest, nie dzwoniłam, nie jadłam, z całą pewnością nie przekroczyłam prędkości… przeciwnie, czyżby mieli się czepiać tego, że za wolno? Ale lało! Tak rozmyślając zjechałam, zatrzymałam się i na powitanie wrzasnęłam do policjanta
– Ale o co chodzi, co ja zrobiłam!?
– Podejrzewamy, że pojazd nie jest przystosowany do poruszania się po polskich drogach – z marsową miną odrzekł policjant. Zgłupiałam jeszcze bardziej, o ile to możliwe.
– Przecież to nowy samochód, przeglądy robię regularnie, klasa czystości 1, jak nieprzystosowany..?
– Dokumenciki proszę – nie odpowiedział policjant. Wręczyłam, poszedł sprawdzać, siedziałam czekając i usiłując się uspokoić. Po długim czasie wrócił, dokumenciki oddał, i rzekł, że to wszystko z ich strony. Pojechałam dalej na wschód zachodząc w głowę, co mnie właściwie spotkało, oraz mając nieokreśloną pretensję, że o dokumenciki nieletniego wcale nie poprosili.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s