Szpony i kły

W grudniu 2016 „Fantastyka” rozstrzygnęła konkurs na opowiadanie wiedźmińskie i zamieściła zwycięski „Kres cudów” Piotra Jedlińskiego. Po jego przeczytaniu zrobiło mi się tak tęskno do świata wiedźmina, że skończyło się to zarywaniem nocy na powtórki ośmiu tomów Sapkowskiego (a gdyby było ich więcej, to czytałabym więcej). Rok później wyszła antologia zawierająca plon tego konkursu, i oczywiście patrzyłam na nią spode łba. Bo owszem: nagrodzone jest tak dobre, że w zasadzie można by uwierzyć w autorstwo samego Sapka, ale jak to ja, przekonana byłam, że inne na pewno są słabymi fanfikami, bo dlaczego miałyby nie być.
Wzięłam w końcu antologię do ręki. Okazało się, że teksty są świetne. Autorzy czasem udatnie podrabiają styl Sapkowskiego, czasem znajdują własny; duch tamtego świata jednak nadal w nich jest. Byłam też pewna, że będzie o wiedźminie, ewentualnie wiedźminach, i ich walkach. Nie. Jest czarodziejka Koral, jest wiedźmin Lambert i Triss Merigold, jest starsza siostra Essi Oczko, jest wiedźmin Coen, jest last but not least Jaskier, bardzo dużo Jaskra. Są nowe i stare potwory, i są nowi bohaterowie spotykający starych. Jest humor i jest wzruszenie. Jury konkursu napisało, że Jedlińskiego nagrodziło jednogłośnie, dlatego zresztą spodziewałam się słabszego poziomu: otóż czytałam mamrocząc do siebie „nie wiem jak oni to zrobili, ja bym nie umiała wybrać, to wcale nie jest oczywiste, wcale”. Zresztą mój wybór pewnie byłby inny. Nie mam zielonego pojęcia, kim jest Przemysław Gul, ale „Lekcja samotności” to mimo niezgrabności stylistycznych świetnie skomponowana opowieść szkatułkowa napisana z fantastycznym wyczuciem dramatyzmu, z dobrymi bohaterami i z puentą. Tytułowe „Szpony i kły” to w ogóle osobna jakość, jak zresztą i najodleglejsza od oryginału „Ballada o Kwiatuszku”. Oczywiście nie umiem ocenić, na ile ten zbiór sprawdziłby się na czytelniku nie znającym kanonu Sapka. Są tu opowiadania, które się bronią same w sobie, inne raczej potrzebują znajomości pierwotnych wersji czy bohaterów.
Od zawsze uważam, że tym, co czyni człowieka, jest zdolność snucia opowieści. Jestem pewna, że pojawiła się jednocześnie z mową, i towarzyszy nam nieodmiennie przez milenia. Możemy się zmieniać, możemy rozwijać cywilizację, technologie, kulturę: u samych podstaw naszego życia i naszej istoty, w zbiorowej nieświadomości będą nieodmiennie historie o miłości, zdradzie, poświęceniu, dobru, złu, walce, zwycięstwie, zgodzie, przyjaźni. Smutne, wesołe, wzruszające, absurdalne. Nieustannie mniej lub bardziej świadomie czerpiemy z tego bogactwa. Wzbogacamy po swojemu i przekazujemy dalej. Choćby Szekspir w swoich sztukach używał przecież znanych mu fabuł i opowieści, robili to też twórcy przed nim i po nim. Sapkowski jest jednym z nich; pełnymi garściami czerpiąc z folkloru i kultury tworzył świat znajomy i oryginalny, w swojej różnorodności spójny i prawdziwy. To  dlatego inspiruje do rozwijania dalej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s