„Stacja Centralna” Lavie Tidhar

– O, znowu ktoś czytał „Dworzec Perdido” i pozazdrościł – wymamrotałam do siebie zaczynając lekturę. Jesteśmy wprawdzie na Ziemi, ale między Jaffą a Tel Awiwem wybudowany został gigantyczny budynek, tytułowa Stacja Centralna, służąca lądowaniu statków orbitalnych. Ludzkość rozprzestrzeniła się bowiem na Układ Słoneczny, i w większości jest scyborgizowana, w sposób nieodróżnialny od magii. Można też mieć wszczepki ze sztuczną inteligencją, tzw. Innych. Powinniśmy być zatem daleko w przyszłości, ale z drugiej strony są pozostałości ery silników spalinowych, i ludzie, którzy pamiętają dawne czasy, choć musiało minąć przynajmniej kilka stuleci.

Bardzo dobra jest tutaj namacalność świata, oraz poczucie, że dla mieszkańców to całe połączenie techniki i magii to tylko zwykła codzienność. Aczkolwiek jak się czytało Mieville’a, to wrażenie wtórności długo nie przemija. Brakuje również akcji: nic się nie dzieje, oglądamy kolejnych bohaterów i fragmenty ich życia. Mamy cyborga zakochanego w kobiecie, przylatującą na Ziemię strigoi, cyfrową wampirzycę, cudowne dziecko wyhodowane sztucznie w laboratorium, budowniczego bogów, dosłownie wciągającą grę, i tak dalej. Pod koniec Tidhar chyba się zorientował, że przydałaby się ewentualnie jakaś fabuła, bo próbuje nagle wprowadzić zamęt. Nie jestem zachwycona, ale jest w tym świecie i sposobie narracji coś ciekawego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s