„Dwanaście fałszywych tropów” Jeffrey Archer

Przyjemny zbiorek dwunastu mniej lub bardziej sensacyjnych opowiadań z mniej lub bardziej zaskakującymi zakończeniami, który czytałam już albo w całości (jest z roku 1994), albo przynajmniej znaczną ich część, brzmią bowiem bardzo znajomo. W wielu wracamy do rozkosznych lat siedemdziesiątych. Bohaterowie Archera są dość stereotypowi, ale czyta się to dobrze.

Najdłuższe i najbardziej skomplikowane jest pierwsze, w którym narrator objaśnia, dlaczego siedzi w więzieniu i jak się zemścił na swoim byłym wspólniku. W kolejnym piękna Consuela postanawia się zabezpieczyć materialnie naciągając męża na naszyjnik wart milion funtów, a w następnym amerykański student Cambridge na pożegnanie postanawia ofiarować swojemu klubowi wioślarskiemu odlew z brązu ramienia słynnego wioślarza. Te dwa są podobno oparte na prawdziwych wydarzeniach, jak i kolejne, gdzie były minister Saddama Huseina urządza się nieźle w Ameryce, ale ma pechowo nieprzewidziane międzylądowanie w Bagdadzie, gdzie jako uchodźca polityczny zostanie w okrutny sposób zabity, jeśli go tam odkryją. W następnym opowiadaniu oglądamy autora jedzącego w Nowym Jorku kolację ze swoim przyjacielem w ekskluzywnej francuskiej restauracji, wprasza się tam jego niemal była dziewczyna (to jest najbardziej naciągane). Dalej jest wizyta lorda Mountbattena w kolonii angielskiej (oficjalne określenie brzmi „terytorium zależne”) na Bermudach. Następne niestety kompletnie traci sens w tłumaczeniu (anyrżnłb mzvravć vzvę an pbś j fglyh Yhpn nyob Zvxn). W kolejnym, trzymającym w napięciu, Diana jedzie do wiejskiego domu przyjaciół, goni ją podejrzana furgonetka. „Nie na sprzedaż” opowiada o debiucie młodziutkiej zdolnej malarki. W „Timeo Danaos” skąpy i niesympatyczny bankier wybiera się na wakacyjny rejs statkiem pasażerskim wokół wysp greckich, a jego żona ma obsesję na punkcie nowej zastawy stołowej (swoją drogą, serio dało się wtedy przewieźć samolotem komplet talerzy i półmisków dla 32 osób?) W przedostatnim adwokat ma bronić kobiety oskarżonej o zamordowanie męża, ale chce jednak dowieść, że rzeczywiście to zrobiła, w tym celu posłuży się tajną bronią w postaci swojego asystenta, choć ten nie grzeszy ni urodą ni rozumem.

Zbiór zamyka „Co jednemu wyjdzie na zdrowie, drugiemu zaszkodzi”, w którym narrator ujrzawszy na schodach teatru prześliczną dziewczynę idzie za nią na spektakl, poznaje, a następnie mamy do wyboru cztery możliwe zakończenia. Trzecie jest przepisanym pierwszym à rebours, a czwarte jest przesłodzone. Najbardziej mnie zdziwiło, że w 1994 w Anglii były już telefony komórkowe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s