„Harda horda”

Odkryłam ten zbiór oczywiście z powodu Marty Kisiel, ale Harda Horda to coś więcej niż książka – to nieformalne stowarzyszenie dwunastu polskich pisarek fantastycznych. Połowę nazwisk znałam, niektóre dobrze. Po każdym opowiadaniu jest krótka notka biograficzna. Jestem bardzo przyjemnie zaskoczona wysoką jakością wszystkich tekstów. Mają ze sobą niewiele wspólnego, poza przeważnie ściśle kobiecą perspektywą (wyłamują się z tego trzy opowiadania).

Marta Kisiel „Jawor„. Klasyczna opowieść niesamowita ubarwiona pomysłowym nawiązaniem do znanej piosenki dziecięcej. Świetnie napisane.

Aleksandra Janusz „Dróżniczka„. Postapo w Japonii. Po powstaniu Bram nikt już nie podróżuje pociągami, ale ostatnia dróżniczka nadal pilnuje swojej stacji. Nastrojowe.

Ewa Białołęcka „Tylko nie w głowę„. Atak zombi, opisywany przez cierpiącą na depresję singielkę, mieszkającą w bloku z kotem, i robiącą zakupy w Biedronce. Niezwykle realistyczne opisy, plus zabawny i pomysłowy sposób radzenia sobie z nieumarłymi.

Magdalena Kubasiewicz „Dokąd odeszły cienie„. Zamiast wiedźmina bohaterem jest tu nekromanta, który ma się pozbyć duchów z posiadłości Treylów. Wpływ Sapkowskiego widoczny, ale jest to dość oryginalne.

Aleksandra Zielińska „Po drugie„. Horror opowiadany przez dziewięciolatkę. Ładnie rozegrane podteksty.

Anna Hrycyszyn „Z góry nie patrzą„. Narratorka pisze list, chociaż nie bardzo wie, co chce przekazać. Czasem urywa tekst w połowie zdania, stąd nasz obraz sytuacji jest na początku mocno niejasny. Stopniowo się klaruje i okazuje się, że to postapo ekologiczne.

Aneta Jadowska „Zielona zemsta„. Zielona magia polega na hodowaniu roślin, uprawia ją chłopak młodej narratorki, która z kolei para się magią zaczepno-obronną. Wszystko w polskim małym miasteczku, którym trzęsie miejscowy bogacz. Świetne, chcę tego więcej.

Anna Kańtoch „Szanowny panie M.” Narratorka po latach pisze list do mężczyzny, którego przelotnie spotykała w czasach swojej młodości, spędzonej na podróżowaniu z rodziną, w tym śmiertelnie chorą siostrą. Nastrojowe. Muszę w końcu przeczytać jej inne książki.

Martyna Raduchowska „Bezduch„. Jedyny tu pierwszoosobowy narrator męski, nekromanta. W zasadzie horror.

Milena Wójtowicz „Lot wieloryba„. Na świecie pojawiły się zony, w których przenikają do nas istoty z innego wszechświata. Fantastycznie pokazane ich interakcje z bardzo ciekawie zbudowaną narratorką. Czytałabym dalej, zwłaszcza, że brakuje tu trochę zakończenia.

Agnieszka Hałas „Jest nad zatoką dąb zielony„. Zupełnie poważnie zastanawiałam się nad porzuceniem lektury w połowie, ponieważ jest tu śmierć głodowa w oblężonym Leningradzie oraz w bliskiej przyszłości umieranie pięcioletniego dziecka (syna prawnuczki pana, który dokonał żywota w Leningradzie). Zanadto rzewne jak na moje potrzeby.

Anna Nieznaj „Ognisty warkocz„. Jedyna tu klasyczna sf, a autorka musiała czytać „Seveneves„, trochę to wygląda jak jego streszczenie. Plus relacja matki z córką pokazana z innej perspektywy.

„Około północy” Mariusz Czubaj

Kwiecień 1969, pogrzeb Komedy. Narrator znał go przelotnie, grał z nim parę razy w zastępstwie, jest bowiem kontrabasistą. Grywa na pogrzebach, ale na ten idzie bez instrumentu, a potem na stypę do baru. W takich lokalach będzie się toczyć większość akcji, nocami, jak przystało na wymogi gatunku. Narrator przyjaźni się z niewidomym pianistą, ten z kolei z szalonym pisarzem, i ma przeszłość, o której z początku nic nie wiemy, a w Warszawie grasuje zabójca młodych dziewcząt.
Napisanie „Złego” w klimacie Chandlera i umieszczenie akcji w warszawskim 69 wydaje się najoczywistszym pomysłem pod słońcem – jak już się przeczytało tę książkę. Jest to mariaż doskonały, wykonanie znakomite, Czubaj mnie zaskoczył i ujął jakością literacką. Klimat jest należycie mroczny. Doceniłam wstawki o Quasimodo, nieco absurdalne, ale stanowiące ładny kontrapunkt dla atmosfery noir. Piękną klamrą jest też zamykająca książkę wzmianka o śmierci Hłaski. Przemyślana i świetnie zrobiona, dopracowana w każdym szczególe, to nie tylko najlepsza, ale i zdecydowanie moja ulubiona powieść Czubaja, i na pewno do niej wrócę.