„The Best Science Fiction of the Year 4” red. Neil Clarke (opowiadania z roku 2018)

W ubiegłym roku zabrakło Dozoisa, musiałam więc sięgnąć po inny zbiór najlepszych opowiadań z roku 2018. Clarke daje krótkie notki o autorach, ale nie pisze ani słowa o opowiadaniach, co mnie bardzo cieszy, bo u Dozoisa musiałam starannie omijać wzrokiem wprowadzenia, żeby uniknąć spojlowania. Ten zbiór jest natomiast sporo mniejszy objętościowo.

Simone HellerWhen We Were Starless„. Nominacja do Hugo (novelette). Narratorka poluje na duchy w świecie, w którym są pozostałości cywilizacji ludzkiej. Nie wiemy, kim jest narratorka, natomiast ma ogon. Oczywiście doskonale wiemy, kim są duchy i co tu się wydarzyło, to nie jest nowy sposób narracji ani pomysł na fabułę, lecz jest to zrobione znakomicie.

Kelly Robson „Intervention”. Narrator po tragicznej śmierci ukochanej osoby postanawia zajmować się dziećmi, ale na Lunie, gdzie mieszka, to jest bardzo źle widziane, tam się nie lubi dzieci. Wyśmiewają się z niego, więc przenosi się do habitatu na asteroidzie podróżującej przez Układ Słoneczny, i tam zajmuje się dziećmi do woli, ale nigdy nie zapomniał o Lunie. Bardzo konkretna narracja, bardzo namacalny świat. Jeden znajomy stwierdził, że W deszczowy dzień w Nowym Jorku jest o tęsknocie za utraconymi możliwościami, jakie ma młodość. Ciekawe, co by powiedział w takim razie o tym opowiadaniu.

Alyssa WongAll the Time We’ve Left to Spend„. Yume Ito była popularną piosenkarką, ale zginęła kilkanaście lat temu, now all that was left was an algorithm of her mannerisms and vocal patterns, downloaded into an artificial skin and frame. Jej dawna dziewczyna Ruriko odwiedza ją w tej postaci. Obsesyjnie. Wieloznaczne, brutalne, smutne.

Madeline AshbyDomestic Violence„. Bliska przyszłość, w której wszystko jest inteligentne, łącznie z drzwiami do domów, co powoduje rozmaite problemy, gdyż można to wykorzystać w zły sposób. Parę ciekawych spostrzeżeń, bardzo zwięzłe.

Ian McDonald „Ten Landscapes of Nili Fossae”. Nili Fossae jest na Marsie, jest tam też pierwsza ekspedycja ludzka, w tym narrator, który maluje marsjańskie widoki. Typowa dla tego autora niepraktyczność – kto miałby na to czas w tych okolicznościach? Za to wizja prześliczna, kompozycja też. Powinno być nominowane do nagród.

Naomi Kritzer „Prophet of the Roads”. Są teleporty, które podobno nie zabijają oryginału i nie tworzą repliki w miejscu docelowym, tylko naprawdę teleportują, ale narrator powiada „I don’t understand the explanation and I believe that every time I am teleported, I am killed, and a new person is created in my place.
This is, in fact, part of why I travel this way.

Właśnie wylądował na Amphitrite. A satellite city orbiting Triton, which orbits Neptune. Dalej jest ciekawiej: ludzie podbili Układ Słoneczny sterowani przez the Engineer, wielką AI, ale się zbuntowali. Narator nosi ze sobą jego fragment i chce odbudować. Śliczne, na pewno nie gorsze od nominowanych do nagród, choć z drugiej strony nie umiałabym wybrać.

Vanessa FoggTraces of Us„. W odległej przyszłości spotykają się dwa pochodzące ze Starej Ziemi inteligentne statki, natomiast w wątku równoległym w naszej teraźniejszości Daniel spotyka Kathy. Zawodowo oboje zajmują się pamięcią ludzką. Oczywiste, wtórne, przegadane, sentymentalne, jestem bardzo rozczarowana.

Linda NagataTheories of Flight„. Wygląda jak fantasy, ale być może jest to bardzo odległa przyszłość, lub inna planeta, lub świat równoległy, lub jeszcze coś innego. W świecie opisanym pojawia się silver, coś w rodzaju mgły, ludzie są od tego odgrodzeni wysokim murem, ponieważ dotyk silver jest śmiertelnie niebezpieczny, poza tym zmienia rzeczy w coś innego. Są też srebrne chmury i dlatego nie wolno konstruować maszyn latających. Ale młody bohater bardzo chciałby. Świat jest opisany w powieści „Memory” z 2003, a opowiadanie wygląda jak urwany początek kolejnej książki.

Nick WolvenLab B-15„. Technik laboratoryjny jest przerażony czymś, co się dzieje w laboratorium B-15. Doktor Jerry nic tam nie widzi. The Baxter-Clade Medical Center was funded with big donor money. It focused, consequently, on big-donor interests. Late-life therapies. Antiaging boondoggles. Artificial organs. A sample platter of rare cancers. Na początku wygląda to jak horror, ale dalej jest dokładnie „Fall” Stephensona, a musiało być pisane niezależnie. Zastanawiam się, czy Stephenson tego przypadkiem nie czytał w kwietniu 2018.

Vandana Singh „Requiem”. Bliska przyszłość. Bohaterka dowiaduje się z opóźnieniem, że jej ciotka zginęła rok wcześniej na Alasce, gdzie pracowała, badając pieśni wielorybów grenlandzkich. Warsha leci tam odebrać rzeczy ciotki. Bardzo ładne, praktycznie niefantastyczne, subtelne, głębokie. I fascynujący mnie od dawna temat: dlaczego uważamy, że bylibyśmy w stanie zrozumieć język ewentualnych alienów, skoro delfinów i wielorybów, od dawna dzielących z nami planetę, nadal nie rozumiemy.

Erin RobertsSour Milk Girls„. Narratorka jest nastolatką mieszkającą w the Agency, gdzie właśnie pojawia się nowa dziewczyna. Pachnąca kwaśnym mlekiem – not that I could really smell her from three floors up through the mesh and bars, but there’s only three types of girls here, and she was definitely the sour milk kind. Dziewczyny czekają na znalezienie nowego domu, ale w tej narracji jest coś, co od początku jeży włosy na karku. Bohaterki z całą pewnością nie są najgrzeczniejsze na świecie, even though Flash hadn’t really tried to kill anyone for at least a year. Ale to nie dziewczyny są tu najgorsze. Ishiguro mógłby to przeczytać. Przejmujące.

S. Qiouyi LuMother Tongues„. Drugoosobowa narracja, co prawie zawsze powoduje u mnie instynktowny opór i na każde „you” reaguję „nie, nie robię niczego takiego. Nie”. Rzecz jest o sprzedawaniu znajomości języków oraz imigrantach w kolejnych pokoleniach, bardzo kameralna, nieco zbyt oczywista.

Samantha Murray „Singles’ Day”. Singles’ Day, or Guanggun Jie, “Bare Sticks Holiday,” originated in China, and had become a global phenomenon, with the exception of most of the NoGoZo countries, by the mid 2030s. Singles’ Day is now unrivalled as the world’s largest shopping festival, with revenue and purchasing records continuing to be smashed every year, by billions upon billions of dollars. Singles’ Day is held on the eleventh of November annually, the so-called “Double 11” date, where the 1 represents an individual who is alone. Tak wygląda początek tego opowiadania, ale Guanggun Jie istotnie jest w Chinach świętowane. Następnie oglądamy krótkie obrazki z życia różnych kobiet, które łączy wygrana miejsca na statku na inną planetę, nową Ziemię obiecaną – dzięki temu, że dokonały jakiegoś zakupu w Singles’ Day. Niby wszystko oczywiste, ale to jedno z tych opowiadań, gdzie jest więcej emocji, niż słowa mogą przekazać.

Daryl GregoryNine Last Days on Planet Earth„. Przeczytałam tytuł i jęknąłam „nie, nie znowu umierająca Ziemia, nie!” oraz poważnie rozważyłam możliwość nieczytania. Na szczęście nie uległam pokusie, bo miałabym czego żałować. W 1975 dziesięcioletni LT obserwuje deszcze meteorytów, ale to są nasiona obcych roślin, które rozsiewają się na Ziemi i przez następne lata wyrastają z nich nowe inwazyjne gatunki. LT tymczasem dojrzewa, zostaje naukowcem, zakłada rodzinę. Kończymy w 2062, kiedy nic już nie wygląda jak poprzednio, choć przemiany dokonywały się powoli, niemal niedostrzegalnie. Niesłychanie przyziemna narracja, wnikliwy obraz świata, element fantastyczny absolutnie niezbędny i jednocześnie uniwersalny; zadziwiająco dobre opowiadanie, cała fantastyka powinna tak wyglądać. Nominacja do Hugo novelette, to jest ten przypadek, kiedy nawet nie mam ochoty sprawdzać, co wygrało, przecież nie mogło być lepsze…

Lavie Tidhar „The Buried Giant”. Przedziwny, niezwykle literacki wstęp zupełnie nie wyjaśnia, kim jest narrator i gdzie się rzecz dzieje, natomiast dalej mamy strukturę szkatułkową, jedna z postaci opowiada bowiem o chłopcu Olim, którzy był wychowywany przez androidy w sztucznym mieście. Coś z Wolfe’a (przepraszam, nic nie poradzę na to skojarzenie), coś z „Truman Show”, coś z…
– „There was a 56.998 percent chance of Oli dying if he left the town”.
– Tidhar, chyba czytałeś murderbota – wymamrotałam pod nosem. Czytał oczywiście również „Pinokia” i parę innych rzeczy. To nadal jest niezwykle ciekawy pisarz i nadal czekam, co z niego wyrośnie.
“But… but we can think,” said Mowgai.
Old Grandma Toffle snorted again. “Think!” she said. “And where did that ever get you?”

R.S.A. GarciaThe Anchorite Wakes„. Dziwne opowiadanie i dziwny świat przedstawiony. Siostra Nadine siedzi w kościele, do którego jest przytwierdzona, i ma moce, oraz tylko z rzadka miewa prawdziwe myśli. Odwiedza ją dziewczynka Louisa. Kto jest kim, o co tu chodzi – na początku można mieć tylko przeczucia, które pod koniec się konkretyzują, może nieco za bardzo. Nieprzypadkowo zapewne umieszczone zaraz po Tidharze, z którym koresponduje tematycznie.

Yoon Ha Lee „Entropy War”. Dziwniej i dziwniej. To są materiały dla studentów, raczej nie rasy ludzkiej, w formie opisu gry, z pytaniami pomocniczymi. Gra polega na entropy war i rozgrywa się ją cywilizacjami. Entropy is a necessary by-product of change. Change leads eventually to death; but without change there is no life.

Robert Reed „An Equation of State”. Znowu wojna kosmiczna. Pierwszoosobowy narrator jest żołnierzem armii pojawiającej się w obcym układzie słonecznym. Tylko wroga nie ma, trzeba się więc zaczaić, a w oczekiwaniu badać żyjące tu istoty oparte na wodzie. Zdaje się że cokolwiek zainspirowane przez „The Things” Wattsa, typowy dla Reeda bezosobowy styl bardzo pasuje do tego narratora, ale w sumie dość banalne.

John Chu „Quantifying Trust”. Maya pracuje nad AI algorytmami Machine Learning do rozpoznawania danych godnych zaufania. Nie idzie jej to, a jej nowy kolega Jake zachowuje się dość dziwnie. Fajne jest to, że nic nie wiemy na pewno, ale trochę irytujące, że donikąd to nie zmierza.

Sofia Samatar „Hard Mary”. Na wiejskiej farmie w Wigilię grupka dziewcząt się zbiera, żeby obejść stodołę siedem razy i ujrzeć swoich przyszłych mężów, w środku konie i krowy gadają ludzkim głosem, a bohaterkom nie udaje sie dotrzeć do celu, bo jedna z nich potyka się o metalową panią. Zabierają ją i nazywają Hard Mary. To jedno z tych opowiadań, które nie jest podobne absolutnie do niczego („T. Kingfisher” powiedziała mózgownica, „ale zupełnie inny” kontynuowała) i które potrafią wyciągnąć czytelnika z jego tu i teraz wkładając w całkiem inny świat, bo może jest i nieokreślony, ale realniejszy. Miejsce, w którym żyje narratorka, to wioska właściwie XIX-wieczna, religijni ludzie odrzucający wszelką technologię, coś w stylu Amiszów. Jak i dlaczego zaakceptują androida, oto interesujący temat. Fascynujący pomysł, świetnie napisane, choć nieco przegadane.

L.X. BeckettFreezing Rain, a Chance of Falling„. Toronto zasypał śnieg, a Woodrow Whiting lost all his social capital, i teraz gorliwie odśnieża, żeby zebrać punkty – wszystko się teraz dzieje w realu – bo bez nich nie dostanie pracy. Odśnieżanie jednak nie wystarczy i trzeba się porwać na bardzo ryzykowny czyn. Bardzo sprawnie napisane, fantastyczne językowo. Tu są w bardzo naturalny sposób pokazane skutki pomysłu, który brzmiał dla mnie kusząco, ten kapitał społeczny: w teorii może fajne, w praktyce jakież pole do nadużyć. Dalej tekst strasznie długo się rozwija, mnóstwo męczących szczegółów, czekałam na puentę.

Elizabeth BearOkay, Glory„. Jeśli jest się ekscentrycznym bilionerem, życie w inteligentnym domu na kompletnym odludziu jest bardzo fajne, chyba że dom ten zostanie akurat zhakowany przez ransomware i nie będzie można z niego wyjść. Bardzo zabawne. Nieco inne podejście do tematyki poruszonej tu wcześniej przez Ashby.

A.T. GreenblattHeavy Lifting„. Bohaterowie muszą powstrzymać kradzież robota, jedyny sposób jest manualny – złapać go i wyłączyć kluczem, robot ma 4 metry wzrostu, a wydarza się to piąty raz w ciągu dwóch tygodni. Sprawnie napisane, bardzo klasyczne.

Hannu RajaniemiLions and Gazelles„. Modyfikowani atleci biegną w wyścigu, a Jyri szuka klientów dla swojego startupu neurotechowego. Clue nie leży bowiem w modyfikacjach biologicznych, tylko sztucznym zwiększeniu motywacji… być może.

Alastair Reynolds „Different Seas”. Lilith żegluje samotnie po Pacyfiku w stronę Valparaíso, za chwilę tam będzie, kiedy ma awarię. Blokada steru, i nie tylko. Dostaje pomoc. Dość techniczne, nie całkiem oryginalne, puenty się domyśliłam błyskawicznie, ale nadal, napisane dobrze (i zauważyłam tę aluzję do gvzr gb qvr).

Aliette de Bodard „Among the Water Buffaloes, a Tiger’s Steps”. Dozois czy nie, de Bodard najwyraźniej jest obowiązkowa i tylko ja uważam, że mogłaby nie być. Nie jest to w każdym razie to jej universum Xuya. Tym razem the girls huddle together in the remnants of a house by the sea — every screen, every scrap of metal since long scavenged to keep their own bodies going — and tell each other stories. Of animals, and plants, and of the world before and after the Catastrophe. Może być, jak już naprawdę musi.

Ken LiuByzantine Empathy„. Drugoosobowa narracja, jesteś małą dziewczynką uciekającą przez błoto, wszyscy wokół ciebie giną łącznie z matką i małą siostrą… na szczęście za chwilę okazuje się, że to bohaterka doświadczała tych przeżyć w immersion suit. Chce pomagać uchodźcom kreując Empathium, natomiast jej oponentka Sophia przemawia do rozsądku i zbiera pieniądze używając kryptowalut. Które podejście jest lepsze, oto pytanie. Strasznie sucha narracja, dużo szczegółów.

Rich LarsonMeat and Salt and Sparks„. Huxley i Cu mają w pokoju przesłuchań młodą kobietę, która zastrzeliła przypadkowego przechodnia, a za uchem ma wszczepkę wifi. Cu natomiast jest szympansicą. Interesujący jest tu bardzo realistyczny sposób „wynajmowania” ciał osobom, które obserwują przez kamerę i słuchają przez mikrofon, oraz mówią „marionetce” co ma mówić i robić, do zrealizowania z dzisiejszą technologią. Do tego ta nietypowa bohaterka, której tożsamość jest tu absolutnie niezbędna. Elementy znajome, ale emocje we właściwym miejscu, bardzo ładne opowiadanie.

Carolyn Ives GilmanUmbernight„. I have been too angry at her whole generation, those brave colonists who settled on Dust and left us here to pay the price. Narratorka właśnie wraca do osady z wyprawy badawczej („All I ever brought back was more evidence of how unsuited this planet is for human habitation„). Jest jesień, a za chwilę będzie Umbernight, kiedy na niebie pojawi się bliźniacza gwiazda układu, która emituje śmiertelne promieniowanie i trzeba się zamknąć w jaskiniach. Michiko przeżyła tak młodość, teraz już posiwiała, ale w jaskini zamknąć się nie może, bo trzeba jechać odebrać przesyłkę. Kompletnie nie rozumiem pomysłu wysyłania w ciemno rzeczy na odległą planetę po wielu latach życia tam osadników, to jest tu najsłabszy pomysł. Drugi to te betnavmzl cbpułnavnwąpr śjvngłb m jvqmvnyartb fcrxgehz – avr glyr olłlol avrjvqbpmar, pb pnłxvrz pmnear an gyr emrpml jvqbpmalpu. Mimo sztafażu sf jest to jednak horror, i trochę szkoda niewykorzystanego pomysłu, że kolonizatorzy pragnęli świata opartego na racjonalizmie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s